
Po bardzo emocjonującym meczu Cisy Nałęczów zainkasowały cenne 3 punkty.
Od pierwszego gwizdka sędziego obie drużyny stwarzały sobie sytuacje do strzelenia bramek, może nie 100% ale groźne dla obydwu bramkarzy.
Pierwsze 20 minut to niewielka przewaga zawodników z Lublina, którzy kilka razy zagrozili bramce dobrze spisującego się w tym meczu Marcina Kruka.
W 25 minucie na indywidualną akcje zdecydował się Mateusz Tupaj, który pomknął lewą stroną boiska i będąc w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem gości, umieścił piłkę w bramce strzałem w długi róg.
Do przerwy jeszcze kilka ciekawych sytuacji swtorzyli zawodnicy Lublinianki ale żadnemu z nich nie udało się zdobyć gola dającego remis.
Po przerwie rozpoczęły się prawdziwe emocje. Niekoniecznie te jakich byśmy jako kibice oczekiwali od zawodników.
Najpierw po rzucie wolnym dla zespołu z Nałęczowa, w polu karnym gości do piłki wyskoczył Dominik Malesa i jeden z zawodników gości – obaj zderzyli się będąc w powietrzu. Malesa z tego zdarzenia wyszedł cało, lecz zawodnik Lublinianki stracił na kilka chwil przytomność. Na stadionie zapadła cisza, wszyscy byli przerażeni tym co się wydarzyło. Zawodnika gości, po kilkuminutowej interwencji lekarzy zniesiono na noszach poza murawę.
Sędzia wznowił zawody. Po kilku minutach gry za drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną do szatni zmuszony został zejść Dominik Malesa.
Około 60 minuty sędzia zawodów obgwizdał przewinienie Pawła Kamińskiego, który zaatakował nakładką jednego z zawodników gości. Rzut wolny pośredni i był remis. Marcin Kruk nie zdołał obronić strzału zawodnika Lublinianki który umieścił piłkę tuż przy słupku bramki Cisów.
Chwilę po bramce dla gości, Grzegorz Żak zdecydował się na indywidualną akcję, która zakończyła się bezmyślnym faulem zawodnika z Lublina. Za to wejście piłkarz z Lublina ujrzał czerwoną kratkę. Jak się okazało wślizg był tak ostry, że Żak doznał poważnego złamania prawej nogi. Będąca na stadionie obsługa medyczna starała się działać w miarę szybko, lecz w tym samym czasie zajmowała się również poszkodowanym na początku drugiej części boiska zawodnikiem Lublinianki. Lekarze zdecydowali iż karetka zabierze Grzegorza do puławskiego szpitala. Do poszkodowanego zawodnika Lublinianki wezwano helikopter z Lublina. Konieczna była blisko 25 minutowa przerwa w zawodach.
Po tych wszystkich niemiłych emocjach na boisko wybiegli zawodnicy obydwu zespołów.
W 80 minucie spotkania ponownie w roli głównej wystąpił Mateusz Tupaj. Wykończył on ładną akcje Kamila Dudka, który wyłożył piłkę jak na tacy, a Tupaj przymierzył tuż pod poprzeczkę bramki golkipera Lublinianki.
Ozdobą tego spotkania była bramka strzelona przez Mariusza Adamczyka, który huknął jak z armaty w samo okienko bramki gości. Była 89 minuta spotkania. Chwile później sędzia zakończył zawody, które przyniosły wiele emocji.
Źródło: cisy-naleczow.futbolowo.pl
Jeśli chodzi o dwóch zawodników kontuzjowanych to Szybkiego powrotu do zdrowia!
Sędzia Tragiczny nie ogarniał meczu …
ale do Ch*** pana Tego trenera Lublinianki [..]
gratuluje Trenerze mądrych rad dla zawodników ” wykoscie ich wszystkich ” takie słowa padły podczas przerwy meczu w szatni z ust trenera Lublinianki.
!!
[..]
[..] Grzesiak taki sam byl na boisku! Teraz „uczy” mlodych chlopakow takich zachowan. Co innego walka, a co innego zlosliwosc!









