W trwającym 100 minut wyjazdowym spotkaniu ósmej kolejki III ligi Spartakus pokonał Karpaty Krosno 2:1 (0:0). Mimo, że drugą połowę gracze Spartakusa rozpoczynali w dziesiątkę, po tym jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Ivan Dykii, to zespół pokazał ogromna wolę walki, charyzmę i charakter. Po golu w doliczonym czasie gry, bohatera meczu Dmytro Brovkina, z końcowego sukcesu cieszyli sie podopieczni Bogdana Bławackiego…
Mimo, że pierwsza połowa należała do gospodarzy, a gola mogli zdobyć juz w pierwszej minucie, to Spartakus przetrzymał ten napór nie tracąc gola. W wyniku kilku przerw w meczu, m.in. zderzeniu Stadnickiego z Lucem (rozcięta głowa tego drugiego) arbiter doliczył pięć minut do pierwszej połowy. Właśnie w ostatniej z doliczonych minut drugą żółtą ( a w konsekwencji czerwoną) ujrzał Dykii i opuścił boisko. Druga połowa rozpoczęła się niespodziewanie od ataków Spratkusa i gopodarze, jakby pewni wygranej, spuścili z tonu. Wykorzystał to Dmytro Brovkin, który zabrał piłkę Majcherowi i popędził z nią w kierunku bramki miejscowych. Co prawda doskoczyli do niego szybko trzej rywale, ale to co z nimi zrobił to doprawdy mistrzostwo (zapewne Grygorevich jeszcze „odkręca się” na obiekcie przy Legionów). Brovkin nie zwykł marnować takich okazji i płaskim strzałem w prawy róg pokonał Korbeckiego.
Miejscowi rzucili się do odrabiania strat i po faulu Stadnickiego na Buczku arbiter przyznał im karnego. Do piłki podszedł Maciej Biliński i … nie trafił w bramkę. Niestety w 76 minucie ten sam zawodnik zrehabilitował się za błąd przy karnym i nie pilnowany w szesnastce z woleja nie dał szans Kogutowi. Było 1:1 i wydawało się, że padną kolejne bramki. Mecz nabrał rumieńców, na akcje oskrzydlajace miejscowych Spartakus odpowiadał szybkimi i bardzo groźnymi kontrami.
Do regulaminowych 45. minut arbiter doliczył znowu pięć (?), a to co zrobił bramkarz Karpat w drugiej z nich to nie był błąd, tylko „wielbłąd” ….
Łapiąc piłkę leżąc, tak próbował ją sobie poprawić, że ta wypadła mu z rąk ! Z takiego prezentu skorzystał Dima Brovkin i sprytnie przejął futbolówkę, którą po chwili umieścił w siatce Korbeckiego, dając zwycięstwo i trzy punkty Spartakusowi !!!
Kibice byli niezadowoleni z wyniku, ale z poziomu spotkania już bardziej. Zobaczyli ciekawe widowisko – były emocje, gole i gra do ostatnich minut… Karpaty okazały się bardzo wymagającym rywalem, chcącym zmazać niekorzystny wizerunek po meczu z Siarką. Jednak w tym dniu zespołem lepszym okazał się Spartakus, który grając w dziesięciu potrafił zdobyć dwa gole i pokonać rywala na jego obiekcie !
Karpaty Krosno – Spartakus Szarowola 1:2 (0:0)
0:1 Brovkin 58
1:1 Maciej Biliński
1:2 Brovkin 90+
Żółte kartki: Biliński oraz Dykii, Luc, Brovkin.
Czerwona kartka: Dykii (za dwie żółte)
Sędziował: Łukasz Pilch – Dębica.
Widzów: 300.
Karpaty: Korbecki – Majcher (66-Przybyła), Grygorovych, Gonet, Włodarski, Popielarz, Buczek (72-Sico), Czaja (66-Śliwiński), Macnar, Biliński, Szymański.
Spartakus: Kogut – Orzechowski, Stadnicki, Diaczuk-Stawicki (83-Beza), Raisha, Temerivski, Luc, Dykii, Droździel (46-Babiarz), Paskiv (94-Cywka), Brovkin.
Źródło: szarowola.futbolowo.pl
I tak trzymać !!!









