
wychowankiem Łady Biłgoraj,
a dzisiaj grającym trenerem Drukarza Warszawa
i jednym z najmłodszych trenerów na Mazowszu
- rozmawia Henryk Sieńko
= Gdzie i jak rozpoczęła się twoja piłkarska przygoda?
= W Biłgoraju, gdzie przeszedłem wszystkie etapy szkolenia – od naboru do klubu jak dziecko, poprzez kolejne fazy awansów. Miałem wówczas 16 lat a Łada występowała w III lidze, która była wówczas trzecim poziomem rozgrywek, bo nie było Ekstraklasy Pierwszym moim trenerem był Andrzej Wachowicz, później Marek Kłosek, wreszcie w seniorach jako zawodnik B-klasy trenowałem pod okiem Janusza Sierocińskiego. Do kadry pierwszego zespołu Łady włączył mnie Jerzy Bojko. Później szkoleniowcami klubu byli Siergiej Gacenko i Ireneusz Suchowierzch.
= …i nagle Warszawa…
= Kiedy odchodziłem do Hutnika Warszawa pierwszy zespół Łady prowadził Marek Sadowski. Mnie studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie skierowały do okolicznej piłki. Był Hutnik Warszawa, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Tur Jaktorów, Ursus, teraz jestem zawodnikiem i trenerem Drukarza Warszawa.
= Bądźmy konsekwentni, pod czyim okiem doskonaliłeś się piłkarsko w Warszawie?
= W Warszawie trenowałem pod okiem tak znanych szkoleniowców jak Andrzej Blacha, Jerzy Masztaler, Jacek Lesiak, czy Piotr Mosór. Wreszcie teraz sam jest trenerem i zdobyte doświadczenie mogę wcielać w życie.
= A studia?
= Kończę, to jest piąty rok. Pisze też pracę magisterską. A temat pracy frapujący i aktualny: porównanie motoryczne zawodników Znicza Pruszków i Górnika Łęczna na poszczególnych pozycjach.
= Górnikowi nie idzie…
= Właśnie, nie potrafi wyrywać zwycięstw, strzela gole otwarcia, prowadzi nawet dwiema bramkami, a później traci dorobek. Nie wiadomo dlaczego, przecież klub organizacyjnie jest poustawiany.
= A jak zdaniem Łukasza Staszczaka wygląda porównanie futbolu lokalnego z warszawskim.
= Poziom różni sie strasznie, myślę ze czołowa drużyna z okręgówki warszawskiej utrzymałaby sie śmiało w trzewciej lidze lubelskiej. Ilość zespołów na Mazowszu jest strasznie duża i jest mnóstwo ludzi z rożnych części kraju przyjeżdżających na studia i do pracy – kluby mają wybór i poziom ligi jest wysoki. Tak więc łatwiej budować drużyny,
= Nie cenisz lokalnej, rodzimej piłki?
= Nie, przeciwnie, ale tu nie o cenienie chodzi. To są warunki stworzone przez naturę – położenie geograficzne, ambicje młodzieży. Jedni wyjeżdżają z domów rodzinnych, inni tkwią w swoich środowiskach. Stolica daje szersze możliwości ludziom ambitnym, chcącym się rozwijać, studiować, pracować… A przecież piłkarskiego bakcyla zaszczepionego w młodości, czy to w Biłgoraju, Lubyczy czy Hrubieszowie, Lublinie, czy Chełmie, nie da się wypalić.
= Wróćmy do Biłgoraja. Który mecz wspominasz szczególnie z twojego okresu gry w tym klubie?
= Z Piastem Gliwice graliśmy w Pucharze Polski. Wcześniej po bramce Irka Zarczuka wygraliśmy z KS Wieluń 1:0. Pokonanie Piasta dawało nam miejsce w grupie i mecze z ligowymi drużynami. W 7 minucie Kukiełka strzelił na 1:0, w 27 min. Zarczuk na 2:0. Byliśmy jedną nogą w rozgrywkach pucharowych kolejnej fazy. Niestety, za wcześnie chyba „byliśmy”. W 50 minucie Janusz Bodzioch, a w 55 Sierka strzelili gole dla Piasta i było 2:2. Po dogrywce decydowały karne i przegraliśmy 1:4. Szkoda – bo w fazie grupowej gralibyśmy z Dyskobolią Grodzisk (z Ziarkowskim), GKS Bełchatów (z Matusiakiem) i Olimpią Sztum. Duże wrażenie zrobił też na mnie wyjazd do Kielc, na mecz z Korona, która walczyła o awans pod okiem Dariusza Wdowczyka i Andrzeja Woźniaka. Na trybunach 5 tysięcy ludzi w żółto-krwistych koszulkach, w kadrze ligowi piłkarze. Zapamiętam też mecz towarzyski z Cracovią – w której grał wówczas Kazimierz Węgrzyn.
= A z gry w klubach warszawskich jest co wspominać?
= Na pewno debiut w Świcie Nowy Dwór – co prawda sparing, ale strzelona bramka Polonii Warszawa i zwycięstwo 2:1. Z ligowych ważna była pierwsza kolejka Świt – Znicz Pruszków. Co prawda przegrany mecz, ale było to coś nowego, pierwszy kontakt z futbolem innym niż lubelski.
= Teraz Warszawa, studia, gra i praca w Drukarzu Warszawa. Czy powrót w rodzinne strony wykluczony?
= Tu czuje się dobrze i mam dobrą prace, chcę zostać. Chyba, że rozwinę się trenersko na tyle mocno, że przyjadę do Biłgoraja i zrobię II ligę.
= Awans Drukarza do IV ligi mógłby być ”wstępniakiem”…
= Mamy szansę na Puchar Polski Mazowsza, jak i na awans. Jeżeli utrzymamy tą sama kadrę na wiosnę to śmiało powinniśmy wywalczyć baraż, a może i lidera. Trudno tak naprawdę ocenić, bo ostatnio gramy ze słabymi przeciwnikami i wygrywamy wysoko. Przed nami mecz z liderem i trzecią drużyną, jednak mamy do tego puchar i mocnych przeciwników czwartoligowych. Jakoś wygrywamy z nimi i to napawa nadzieją – jesteśmy w 1/2 okręgu warszawskiego, a zostały dobre zespoły. Ja myślę, że tylko Polonia Warszawa (ME) może nam przeszkodzić.
= Mówisz, gdyby było możliwości i rozwinął bym się trenersko, to II liga dla Łady. Próby ataku Łady na II ligę były. O ile dobrze pamiętam (niech ktoś z Biłgoraja mnie poprawi jak się mylę), próbował takiej sztuki dokonać Krzysztof Buliński – też rodem z tego miasta, później trener między innymi ŁKS-u i Ruchu Chorzów….
= Możliwe, ale były inne czasy. Teraz podstawa takich marzeń to powszechne szkolenie młodzieży w całym powiecie, zgoda działaczy, zaplecze finansowe i organizacyjne, zestaw pewn6ych sponsorów i zainteresowanie samorządu, polityków. Taka strategia powinna być wypracowana na 10 lat.
= Na jakiej pozycji teraz grasz – wiem że jako grający trener, ale w środku jako rozgrywający, czy w obronie ?
= W środku obrony.
= A w ataku krajan Rafał Szkamruk?

= Tak, faktycznie dobrze sobie radzi, choć na początku miał kłopoty z aklimatyzacją. Ale to przecież jest normalne. To uparty i konsekwentny chłopak, byle kłopot nie załamie go. Zresztą – tutaj na Mazowszu jest wielu ludzi lubelskiej piłki, wielu doskonale sobie radzi.
= Dziękuję z poświęcony czas… He, nagle zauważyłem, ze masz dopiero 23 lata.
= To fakt, jak na trenera jestem młody.
= Kogo pozdrawiasz?
= Kolegów z Biłgoraja i lubelskich boisk. Kibiców Łady, rodzinę… A szczególnie swoją narzeczoną Justynę.
************************************
ŁUKASZ STASZCZAK (ur. 28. 01. 1986). Obrońca. Kluby: Łada Biłgoraj, Hutnik Warszawa, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Tur Jaktorów, Ursus Warszawa, Drukarz Warszawa. Trenerzy w karierze: Andrzej Wachowicz, Marek Kłosek, Janusz Sierociński, Jerzy Bojko, Siergiej Gacenko, Ireneusz Suchowierzch, Marek Sadowski, Jerzy Masztaler, Jacek Lesiak, Piotr Mosór. Sukcesy: występy w III lidze (Łada, Świt), gra w rozgrywkach szczebla centralnego Pucharu Polski. Jako trener Znicza Pruszków rocznik 1992 mistrzostwo Warszawy w hali, awans do I Ligi Mazowieckiej juniorów. Później trener Ursusa Warszawa (4 miejsce w rozgrywkach). Obecnie prowadzi Drukarza Warszawa, jak jeden z najmłodszych szkoleniowców na Mazowszu. Zawód: student AWF. Dziewczyna: Justyna.
Siema Kecie, życzę dalszych sukcesów:)))))))))))))))
bujał | 12 listopada 2009, 18:49spoko wywiad, dużo się dowiedziałem z niego o tym młodym trenerze :)
chlodna 1516 | 12 listopada 2009, 23:39pozdro dla Ciebie Łuki i Twojej narzeczonej… ŁADA + AVIA!!! P.S. Zdjęcie z nk kozak :-)
lol | 13 listopada 2009, 0:26szacun dla gościa. też grałem u Bojki, Gacenki i Suchego!!!:D żaden nie jest za dobrym trenerem:D:D:D hehe
ktos | 18 listopada 2009, 0:10przypał… co za zdjecie he he









