Nie będzie powtórki meczu Francja – Irlandia podczas którego spryciarz Thierry Henry podał piłkę ręką do kolegi i dzięki temu na Mistrzostwa Świata pojedzie Francja. Nie wiem, czy już na mistrzostwach Henry lub któryś z jego kolegów skopiuje wyczyn Maradony i też strzeli „ręką Boga” gola na wagę mistrzostwa, czy zwycięstwa.
W historii były wprawdzie przypadki powtórek spotkań o stawkę, ale FIFA nie chce robić kolejnych precedensów. Ot – przykurzy się, zapomni, kto za jakiś czas będzie pamiętał o tym, ze Irlandczycy zostali oszukani na oczach świata.
Zresztą – tak sobie myślą pewnie wielcy działacze – po co taka Irlandia na Mundialu. Oni tylko kopią piłkę i gonią do przodu…
Jest jednak pytanie – co by się stało, gdyby Gallas i Henry sami przyznali się do winy (?). Czy FIFA także by przeszła nad tym obojętnie? Wszak przecież wspomniane oszustwo w swoich skutkach dotknie „własności” wielkich pieniędzy, sławy, miejsca w historii piłki… A może piłkarze by otrzymali nagrodę fair-play??
Wiem jednak, że jeśli przestępca przyznaje się do winy, nawet po upływie czasu – ponosi karę (czasem w zawieszeniu). I wiem, że Francja taką karę poniesie podczas mistrzostw. Któryś z meczów przegra w beznadziejnie niesprawiedliwy sposób.
Bo na okoliczność „piłkarskich łajdactw” jest pewna teoria…
Henryk Sieńko









