Bez wątpienia pewny punkt drużyny. Szybki, przebojowy, waleczny. Kamil Drob był jedną z najjaśniejszych postaci w zespole Chełmianki i walnie przyczynił się do pierwszego miejsca swojej drużyny w tabeli IV ligi. Wielu kibiców uważa, że zakończona przed tygodniem rudna jesienna należała właśnie do niego. Na pewno był to najlepszy sezon w wykonaniu Kamila w barwach chełmskiego klubu.
Kamil Drob w zespole seniorów Chełmianki debiutował w wieku 17 lat. Szansę gry zdolnemu juniorowi dał trener Przemysław Delmanowicz. Po spadku chełmskiej drużyny do ligi okręgowej Drob stał się jej podstawowym zawodnikiem. I tak już zostało. Dziś trener Paweł Łapiński skład Chełmianki ustawia zaczynając od nazwiska Kamila Droba.
PIOTR STĘPIEŃ (Nowy Tydzień): – Pamiętasz jeszcze mecz barażowy o awans do IV ligi z Victorią Parczew sprzed pięciu lat?
KAMIL DROB: – Jasne. Nie mogę wymazać go z pamięci. Zwłaszcza pierwszego spotkania. Do 72 minuty rozgrywałem dobre zawody. A później ten koszmarny błąd i gol wyrównujący Roberta Czeberaka. Wynik 1:1 przed rewanżem w korzystniejszej sytuacji stawiał rywali. Po tym meczu długo nie mogłem się pozbierać.
N.T. – W Parczewie Chełmianka pokrzyżowała jednak gospodarzom szyki i wygrała 3:2. Finał był szczęśliwy.
K.D. – Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, emocje opadły, a ja naprawdę płakałem ze szczęścia. Mój błąd z pierwszego meczu nie miał już żadnego znaczenia. Byliśmy w czwartej lidze. Takie momenty długo się pamięta.
N.T. – Dziś jesteś kluczowym piłkarzem Chełmianki. Jak była runda jesienna w twoim wykonaniu?
K.D. – Na pewno dobra, ale nie jestem z siebie do końca zadowolony.
N.T. – Jesienią w wielu meczach błyszczałeś na prawym skrzydle.
K.D. – Trener Paweł Łapiński znalazł dla mnie odpowiednią pozycję na boisku i naprawdę dobrze się na niej czuję.
N.T. – Widać, że masz ciąg na bramkę. Twoje atuty?

K.D. – Na pewno minięcie na pełnej szybkości kilku rywali i mocne, precyzyjne dośrodkowanie w pole karne. Przeważnie, gdy widzę w polu karnym Sylwka Zdunka, staram się właśnie do niego zagrywać piłki. Ale są też i słabsze strony. Muszę jeszcze mocno popracować nad dryblingiem i strzałem z lewej nogi. Często schodzę do środka boiska i staram się uderzać po długim rogu właśnie lewą nogą. Nie zawsze piłka po tych strzałach szybuje w światło bramki.
N.T. – Czujesz się pewniakiem w drużynie? Uważasz, że jesteś jej mocnym ogniwem?
K.D. – Zdaję sobie sprawę, że jestem potrzebny zespołowi. Podobnie jest też z innymi zawodnikami, bez których nie bylibyśmy dziś na pierwszym miejscu w tabeli IV ligi. Nie uważam się natomiast za lidera.
N.T. – W przerwie letniej trenowałeś z Avią Świdnik. Nie żałujesz, że nie doszło do transferu?
K.D. – Treningi z Avią wiele mi dały. W sparingach grałem przeciwko dość mocnym zespołom, KSZO Ostrowiec, Górnikowi Łęczna, Motorowi Lublin. Na pewno pobyt w Świdniku miał wpływ na moją formę. Co innego, gdy gra się z zespołami z wyższych lig, nawet gdy są to tylko mecze towarzyskie. Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony. Czy nie żałuję, że nie zostałem w Avii? W Chełmiance stworzyliśmy fajną drużynę, jest dobra atmosfera i mamy wielkie szanse na awans do III ligi.
N.T. – Osiem punktów przewagi to dużo, czy mało?
K.D. – Przewaga jest spora i wiosną zrobimy wszystko, aby jej nie stracić. Na pewno stać nas na to, aby jeszcze ją powiększyć. Gramy o wiele lepiej niż rok temu.
N.T. – Miałeś kilka przerw w swojej karierze. Najpierw była szkółka policyjna.
K.D. – Rok przerwy dla piłkarza to dużo. Ale nie żałuję. Wiele się tam nauczyłem, przede wszystkim stałem się silniejszy pod względem fizycznym. Tak się akurat złożyło, że w tym czasie mieszkałem z przyszłymi antyterrorystami i gdy graliśmy w piłkę, większość pojedynków bark w bark przegrywałem. Zabrali mnie na siłownię, trochę systematycznych treningów i sam byłem zaskoczony efektami.
N.T. – Później na kilka miesięcy z gry wyeliminowała cię bolesna kontuzja.
K.D. – To był trudny okres w moim życiu. Wielu lekarzy w Chełmie nie dawało mi szans na powrót do sportu. Nie poddawałem się jednak i szukałem sposobu dotarcia do specjalistów. Udało mi się nawiązać kontakt z doktorem Tomaszem Piontkiem, głównym lekarzem ze sztabu medycznego Lecha Poznań, który wyleczył wielu znanych w Polsce piłkarzy. To on dał mi nadzieję, że wrócę na boisko. Operacja, jaką przeprowadził w pełni się udała. Zainwestowałem w to, ale opłacało się. Doktorowi Piontkowi zawdzięczam fakt, że dalej gram w piłkę. Miałem aż siedem miesięcy przerwy. Zimą tego roku wznowiłem zajęcia.
N.T. – Na co dzień pracujesz zawodowo w chełmskiej policji. Obowiązki w pracy nie kolidują ci z grą w piłkę?
K.D. – Na szczęście mam wyrozumiałych szefów. Zarówno komendant Zbigniew Grochmal jak i jego zastępca komendant Wiesław Pawluk lubią piłkę nożną. Ten ostatni do dziś gra w jednym z klubów ligi okręgowej i chętnie występuje w wielu turniejach. Z kolei mój naczelnik Zdzisław Stangryciuk, to przecież świetny przed laty bramkarz Chełmianki.
Źródło: Nowy Tydzień / ps
BRAWO KAMIL WSPANIAŁA RUNDA JAK DLA MNIE NAJLEPSZY PLAYER W LIDZE .ABY TAK DALEJ.
ArtiRKS | 27 listopada 2009, 14:54Kamil super runda, ale TY wiesz, że moze być jeszcze lepiej ! ;) Walczymy o III ligę dla Chełmianki !!!
CH&M | 27 listopada 2009, 17:08Drobsiak BRAWO!!!
Musi być III liga ;)
dla mnie to najlepszy piłkarz Iv ligi jesienią
KIBIC | 11 grudnia 2009, 19:10zgodzę się że Drob jest najlepszym piłkarzem w czwartej lidze i dlatego szkoda takiego gracza żeby grał w takim słabym klubie
xxxxxx | 30 sierpnia 2010, 11:07dropsiak odpalił









