Sytuacja powtarza się coraz częściej, bo nie ma ustawowego unormowania sponsoringu piłkarskiego. Szczególnie wobec tych sponsorów i klubów, które chcą finansować piłkę w małych klubach – tam gdzie pomóc może hurtownia rolnicza, czy chemiczna, skład opałów, mali przedsiębiorcy, sklepy… Nie chcą pomagać, bo to może być źródło problemów.
Dziś zewsząd słyszymy, ze jeśli MIASTO gmina nie pomoże to kluby nie wystartują w wiosennych rozgrywkach. Motor, Hetman, nie wiadomo co w Stali Poniatowa… Miasta tymczasem ani myślą tworzyć z klubami spółki tak jak w Płocku, Wrocławiu, czy gdzie indziej. Nie ten budżet!!! – mówią. – Tam można sobie pozwolić na takie hobby miejskie.
Jakoś dziwnie sytuacja nabiera „rozgłosu” przed każdymi wyborami. To oczywiście może być przypadek, jednak chyba warto byłoby się przyjrzeć temu… Nie, nie nie przypadkom. Raczej przykładom, jak to robią inni…
Jak to robią i jak im się udaje! Bo wydaje mi się, że nie o pieniądze wcale chodzi. Raczej i przede wszystkim o to – czy ktoś lubi futbol, czy też nie.
Łukasz S.
kluby będą istnieć pod warunkiem, ze piłkarze i działacze sami będą opłacać ich działalność









