Kandydat na Trenera Roku 2009 na Zamojszczyźnie Marek Pogódź nie narzeka na brak ofert z klubów. Mógłby pracować nawet w lidze wyższej niż klasa okręgowa, ale priorytetem jest dla niego praca zawodowa w branży energetycznej
Przez pięć sezonów Roztocze bez powodzenia walczyło o powrót do IV ligi. Drużynie ze Szczebrzeszyna udało się awansować dopiero po sześciu latach, pod wodzą trenera Marka Pogódzia.
- Ten awans, to nie tylko moja zasługa. Więcej zrobił Waldemar Brzuś, który prowadził Roztocze przez całą rundę jesienną i dwie kolejki wiosną – mówi skromnie Pogódź.
Pan Marek przekonuje, że praca w Szczebrzeszynie była jedną z najprzyjemniejszych w jego karierze trenerskiej.
- Było kilka zespołów na tym samym poziomie, co Roztocze. Ale to Roztocze bardzo chciało awansować. Umiałem się dogadać z zawodnikami. Na treningi przychodziło mnóstwo osób. Z przyjemnością przyjeżdżałem do Szczebrzeszyna – wspomina.
Całkiem inaczej było w drugim półroczu, kiedy prowadził Omegę Stary Zamość.
- Frekwencja na treningach była bardzo niska. Przed startem ligi typowałem, że zajmiemy czwarte-piąte miejsce. Uplasowaliśmy się na czwartej pozycji. Ale Omegę stać było na lepszy wynik – przyznaje Pogódź.
Z końcem roku umowa Pogódzia z Omegą wygaśnie, ale szkoleniowiec się tym nie martwi, bo już dostał kilka propozycji. Mógł pracować w lidze wyższej niż okręgówka. Ale nie chciał. Chodziły słuchy, że brakuje mu odpowiednich ”papierów”.
- To prawda, że nie mam licencji. Ale przez trzy lata na AWF uczęszczałem do Szkoły Trenerów, więc ze zdobyciem kwitów nie miałbym najmniejszego problemu. Na dwa-trzy treningi w okręgówce znajdę czas. W IV lidze i wyższej trzeba już trenować częściej, a ja na pierwszym miejscu stawiam pracę zawodową (Pogódź pracuje w PGE ZKE S.A. – przyp. red.). Wiadomo, że trener jest tak dobry, jak jego ostatni wynik. Trenerka to po prostu robota niepewna – mówi szkoleniowiec.
Doświadczenie trenerskie Pogódź zdobył, będąc przez wiele lat drugim szkoleniowcem Hetmana i asystentem kolejno: Wiesława Wieczerzaka, Zbigniewa Bartnika, Bronisława Waligóry i Adama Musiała. Prowadził też samodzielnie Hetmana w kilku meczach ligowych.
Źródło: Kronika Tygodnia / Marek Sztochel
Awans Roztocza to tylko i wylacznie zasluga p. Pogódzia.
Pozdrowienia ze Szczebrzeszyna ;)









