Ustawa o grach i zakładach wzajemnych wywołała prawdziwy popłoch w naszej rodzimej lidze. Z przerażenia drżą nie tylko Lech Poznań i Wisła Kraków, których wiodącymi sponsorami są czołowe firmy bukmacherskie, ale też kluby I ligi. Zwłaszcza te najbiedniejsze.
Z powodu nowego ustawodawstwa Unibet, sponsor tytularny I ligi, może nie tylko renegocjować umowę i zmienić ją na mniej korzystną, ale nawet zerwać kontrakt! – Faktycznie oba rozwiązania wchodzą w grę. Możemy nawet wycofać się ze sponsorowania ligi – potwierdza Katarzyna Davies, szefowa marketingu Unibetu na rynek Europy Środkowowschodniej. – Czekamy jednak jeszcze na szczegółowe analizy prawne – dodaje.
Zerwanie umowy uderzyłoby w budżety wszystkich klubów, w tym ekip z Lubelszczyzny – Motoru Lublin i Górnika Łęczna. Do tej pory zarówno jeden jak i drugi zespół były zasilane dotacją 60 tysięcy złotych na sezon. To suma mała w obliczu kwot, jakimi dysponują rokrocznie Widzew Łódź czy Górnik Zabrze. Jednak w przypadku zadłużonego po uszy Motoru (w sumie lublinianie mają ok. 1,2 miliona złotych zobowiązań) dodatkowe 60 tysięcy robi różnicę.
- Obawiam się, że ta prognoza może okazać się prawdziwa, choć wciąż liczę, że do rozwiązania umowy nie dojdzie. Nawet nie chodzi o pieniądze, które dawał Unibet. Miałem po prostu nadzieję, że za jego przykładem pójdą inne firmy i także wesprą rozgrywki – mówi Grzegorz Szkutnik, prezes Motoru.
- Nie chciałbym, aby Unibet wycofywał się ze współpracy. Oczekuję jakiegoś kompromisu, a nawet większych pieniędzy od tego bukmachera – wtóruje Szkutnikowi Waldemar Piotruk, szef Górnika.
Źródło: futbolnews.pl / Tomasz Biaduń









