Piotr Niczyporuk (GLKS Rokitno): – Chcemy utrzymać do końca fotel lidera
Dodał: lss o godz. 7:33 dnia 17.01.2010

Piotr Niczyporuk: - Naszym walorem jest stabilność kadry. - Czy spodziewał się pan, że po półtora roku od powrotu do klasy okręgowej staniecie się głównym kandydatem do awansu do czwartej ligi?

– Jesteśmy młodym zespołem i jedynym wyznacznikiem, który mógł wpłynąć na stabilizację formy, była stabilność kadry. Od dłuższego czasu gramy w niemal niezmienionym składzie. Słowa podziękowania należy też skierować do Tomka Nowickiego, mojego poprzednika, który najpierw z juniorami, a następnie z pierwszą drużyną wykonał kawał solidnej roboty. Jego wychowankami są m.in.: Przemysław Wawryniuk, Michał Zahor oraz Jacek i Paweł Mielnikowie.

A może wasze liderowanie wynika z obniżenia poziomu bialskopodlaskiej czwartej ligi?

– Chyba nie. Nasza gra uległa zdecydowanej poprawie po przyjściu Dariusza Marczuka, byłego zawodnika UKS TOP-54 Biała Podlaska. To bardzo duże wzmocnienie drużyny. Jako pomocnik zdobył dla GLKS osiem bramek i obok Wawryniuka, który ma na koncie czternaście trafień, jest najskuteczniejszym piłkarzem.

Zakładaliście przed sezonem wygranie klasy okręgowej?

– W żadnym wypadku. Prezes Henryk Tarasiuk powiedział mi jedynie, że mamy pewnie utrzymać się w lidze, czyli zająć szóste-siódme miejsce. Przystępowaliśmy więc do każdego spotkania z myślą o zwycięstwie, a wyszło to, co wyszło. W sumie zdarzyło się nam wygrać aż dziesięć razy.

Pozostałych trzech meczów jednak nawet nie zremisowaliście…

– No cóż, taka jest piłka. Najbardziej boli nas wpadka na własnym boisku w meczu z ostatnim w tabeli Polesiem Serokomla. Przystąpiliśmy do gry bez kilku zawodników z podstawowego składu, ale nie jest to dla nas żadnym wytłumaczeniem. Wprawdzie szybko uzyskaliśmy prowadzenie, ale gdy przeciwnicy wyrównali, to cofnęli się całą drużyną do obrony, licząc na kontry. Jedną z nich wykorzystali, a my nieskutecznie biliśmy głowami w mur i doszło do sensacji.

Co dalej? Macie aż osiem punktów przewagi nad następnym zespołem i czwartą ligę w zasięgu ręki. Czujecie parcie władz klubu oraz środowiska na awans?

– Do rozmów na ten temat może dojść 14 stycznia, kiedy rozpoczniemy przygotowania do rundy rewanżowej. Jednak już dziś mam świadomość, że nasze boisko na pewno nie spełnia licencyjnych wymogów czwartej ligi.

Pozwolicie się zatem dogonić przez przeciwników?

– Z pełną świadomością oświadczam w imieniu drużyny, że bardzo chcemy utrzymać pierwsze miejsce i wygrać klasę okręgową. A co będzie później, to już nie nasze zmartwienie.

Proszę wymienić zawodników, którzy mieli największy wkład w mistrzostwo jesieni.

– W bramce Bartek Żmudziński i Artur Rogoźnicki. Na prawej obronie Michał Mazur lub wypożyczony na rok z LKS Dobryń Duży Paweł Litwiniuk, na stoperze ja, a po powrocie z Anglii Jacek Mielnik, przed którym występował jego brat Paweł, zaś na lewej obronie Michał Zahor lub Marcin Ulita. W pomocy, od prawej, Bartek Szymański, Marcin Hurbańczuk, Paweł Mielnik lub Emil Tur oraz Dawid Beczek, natomiast w ataku Przemysław Wawryniuk, Kamil Koch lub Dariusz Marczuk. Średnia wieku zespołu, który pomagał mi prowadzić Paweł Mielnik, wynosi 23-24 lata.

Obok Marczuka, gwiazdą drużyny jest Wawryniuk, który jednak z wami systematycznie nie trenuje…

– Ponieważ pracuje w wojsku. Gdy dzień był dłuższy, to ustawiałem pod niego terminy treningów. Później praktycznie z nami nie ćwiczył, tylko grał ligowe mecze. Ale zarówno on, jak i Marczuk, dwóch Mielników oraz Zahor mają predyspozycje do gry w wyższej lidze.

Jak często trenowaliście?

– Początkowo, gdy były jeszcze wakacje, to trzy razy w tygodniu, później dwa. Podobnie będzie zimą, kiedy częstotliwość zajęć wzrośnie w okresie ferii. Tygodniowy cykl kończyć będą sparingi z Granicą Terespol, Niwą Łomazy, Lutnią Piszczac, naszymi oldbojami oraz juniorami starszymi TOP-54 Biała Podlaska.

Przewiduje pan jakieś zmiany w składzie?

– Z przyczyn osobistych drużynę opuścił Michał Mazur. Podobne zamiary miał Michał Zahor, ale po rozmowie ze mną zadeklarował, że zostanie do końca sezonu. Nie wiem też, co będzie z Marcinem Hurbańczukiem, który na pierwszą rundę był wypożyczony z Janowii Janów Podlaski. Za to po kontuzji prawdopodobnie powróci Marek Zagajski. Podobnie jak nasz wychowanek Paweł Tur. Ale i tak naszą największą siłą była, jest i będzie stabilność składu oraz zaangażowanie zawodników podczas treningów.

- Dziękuję.

Źódło: Słowo Podlasia / Roman Laszuk / Fot. A. Trochimiuk





Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2011 -

Lubelska Piłka