Żaden inny sędzia nie uzewnętrzniał tak marzeń o awansie do IV ligi, jak Ireneusz Węgrzyn. Ambitny sędzia rodem spod Zwierzyńca przegrał w czerwcu rywalizację z Konradem Kostrubałą i Piotrem Kozłowskim. Ma jednak spore szanse na awans w tym roku.
- Szczerze gratuluję kolegom awansu. Mam nadzieję, że tym razem już nikt mnie nie wyprzedzi w rankingu – mówi Węgrzyn, dla którego rok 2009 był dość udany, mimo przegranej w wyścigu o IV ligę.
- Po zwycięstwie w plebiscycie zaufano mi. Zacząłem sędziować trudne mecze. Najbardziej byłem z siebie zadowolony po meczu Ostoi Skierbieszów z Huczwą Tyszowce (Ostoja wygrała 1:0 – przyp. red.). Dostałem bardzo dobrą ocenę od związkowego obserwatora – wspomina Węgrzyn.
Ale nie wszystko poszło tak, jakby sobie tego życzył.
- Niedosyt odczuwałem po meczu Kryształu Werbkowice z Unią Hrubieszów. Padł remis 1:1, a ja nie podyktowałem rzutu karnego dla gospodarzy w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. To był mój błąd, który wytknął mi później obserwator. Gdyby nie ta wpadka, dostałbym maksymalną notę, bo do tej feralnej, ostatniej minuty – jak stwierdził obserwator – spisywałem się znakomicie. Skończyło się na przeciętnej ocenie 7,8. Miałem do siebie żal, że zasugerowałem się decyzją sędziego liniowego. Zaufałem doświadczonemu asystentowi, Romanowi Pupcowi. W tej trudnej i kontrowersyjnej sytuacji powinienem podjąć odważną decyzję. Zabrakło mi nie tylko odwagi, ale i koncentracji – tłumaczy Węgrzyn.
Pan Ireneusz ma jednak nadzieję, że ta wpadka nie będzie miała wpływu na końcowy ranking sędziów i w czerwcu będzie świętował upragniony awans.
- Znakomicie mi się współpracuje z asystentami Piotrem Lipczukiem i Pawłem Tuckim. W rundzie jesiennej chciałbym już ich zabierać na mecze IV ligi – marzy Węgrzyn.
Być może czerwcową porażkę osłodzi drugie z rzędu zwycięstwo w plebiscycie?
- Nie wierzę w kolejną swoją wygraną. To byłoby zbyt piękne. Gdyby ode mnie zależały wyniki, to tytuł Sędziego Roku 2009 na Zamojszczyźnie przyznałbym nie sobie, lecz Marianowi Bazanowi. Aby ukoronować w ten sposób jego długoletnią, bogatą karierę – wyjaśnia.
Źródło: Kronika Tygodnia / Marek Sztochel
Tweet Nie jest dobrym sędzią za bardzo wywyższa swoją osobę na boisku jak to on był by najważniejszy