- Nie zapomnę nigdy meczu w Tarnowie z Unią – wspominał dziennikarzowi Kuriera Lubelskiego Tadeuszowi Gańskiemu. – 20 czerwca 1961 roku Lubliniance groził niechybny spadek z II ligi. W klubie działo się źle, wszyscy potracili głowy, a z zawodnikami było wiele kłopotów. Piłkarze wyjechali do Tarnowa w piątek, ja zostałem, bo musiałem zdawać egzaminy na I roku prawa UMCS. W nocy zmęczony, ale szczęśliwy, że zdałem egzaminy wsiadłem do pociągu i pojechałem do Tarnowa. Na miejscu okazało się, ze jestem jako jedyny bramkarz, gdyż kontuzjowany jest Leszek Kokowicz. Do 40 minuty utrzymywał się wynik 0:0. I w tym momencie rozpoczęła się moja tragedia. Upadając z piłką zerwałem ścięgna. Jeszcze trochę broniłem w bramce, ale noga strasznie bolała…. (przypominamy, że wówczas można było dokonać jednej zmiany w drużynie – red.). Nie mogłem ustać, ale byłem w bramce, bo nie było bramkarza rezerwowego. Po przerwie w bramce stanął obrońca Tadzio Potocki, a ja jako statysta znalazłem się w linii ataku. Wreszcie musiałem zejść boiska… (fragment)
Źródło: Leksykon lubelskiej piłki / Henryk Sieńko.
(To jest niewielka cześć piłkarskiej biografii Czesław Skrzypca. Nie będziemy publikować już całych ze względu na to iż przygotowywane jest pierwsza część wydania książkowego. Jednocześnie prosimy o wskazywanie postaci lubelskiej piłki do pokazania w kolejnych częściach serialu…).









