Blog Zbigniewa Bońka / Nazewnictwo lig – strzał samobójczy PZPN-u
Dodał: lss o godz. 19:56 dnia 2.02.2010

Zbigniew BoniekRadosław Kałużny wraca do piłki. Zacznie grać w trzecioligowym klubie (czwarty poziom rozgrywek). Radkowi życzymy jak najlepiej. Chciałbym zwrócić uwagę na wiadomość, że trzecioligowy klub, to czwarty poziom rozgrywek. Czy to nie jest czasami chore? Czy przeciętny kibic musi być wprowadzany w błąd? Czy 1. liga to jest ekstraklasa, czy drugi poziom rozgrywek?

Kilku naukowców wymyśliło parę lat temu, że trzeba zmienić nazwy, bo będzie łatwiej wprowadzić w błąd potencjalnych sponsorów. Taka gra w trzy karty: płacisz za reklamę, jesteś sponsorem w drugiej lidze, a grasz w trzeciej. Przypuszczenie, że da się na to nabrać poważny biznes runęło natychmiast w gruzach. Były problemy wcześniej i dzisiaj są jeszcze większe. Nie myślmy, że oszukańcze nazwy poprawią humor kibicom czy sponsorom.

Mam więc propozycję do szefostwa: często mówi się, że narzekać łatwo, a budować trudno. Zacznijcie od pierwszych elementarnych ruchów. Nie róbmy już sztucznych lig ze sztucznymi nazwami. Polska piłka zawsze przez lata była przyzwyczajona do innego systemu nazewnictwa. Było to jasne i klarowne dla wszystkich. Dzisiaj, jak w przypadku Radka Kałużnego jest tylko problem ze zrozumieniem w której lidze w końcu gra dany zespół.
Przywróćmy stare nazwy: pierwsza liga, to jest naprawdę pierwsza (jak ktoś chce dodatkowo nazwać ją ekstraklasą ze względu na poziom, to OK – nie róbmy mu przeszkód) i potem prosto w dół: druga, trzecia itd. Taki podział jest prosty, przejrzysty, zrozumiały dla każdego.

Oczywiście, poziom naszej piłki od tego wszystkiego nie zmieni się, ale wprowadzenie ładu na pewno mu nie zaszkodzi. Znikną też dialogi na poziomie:
- Wiesz, kibicuje tej drużynie, która jest teraz w pierwszej lidze.
Kumpel odpowiada: – W tej starej, czy nowej?
Swoją drogą, to chciałbym poznać genezę tych zmian. Jeśli chodziło przede wszystkim o sponsoring, to był to absolutnie strzał samobójczy.

Blog Zbigniewa Bońka

***

PS. Problem nazewnictwa był od zawsze – od początku rozgrywek, ale była i jesna czytelna nomenklatura – pierwsza liga, druga liga i tak dalej… A że nie było III lig np. zaraz po wojnie, tylko A-klasy, to tak naprawdę był to trzeci poziom rozgrywek. Ale czy dzisiaj tysiące małych polskich klubów rozsianych po zakamarkach kraju mogą mówić, że grały w III lidze(?). Tam siedo dzisiaj mówi, że grały w A-klasie. Obecna nomenklatura jest chora… Bo nazywanie trzeciego poziomu rozgrywek II ligą jest chore i szkodliwe. To coś tak jakby na matematyce uczyć dzieci dodawania udawadniając, że 2+2=5. Pisząc monografię jednego z lubelskich klubów (tak rok po roku), posługiwałem sie dodatkowo i tylko ciekawostkowo (w nawiasie) cafrową gradacją rozgrywek w których klub uczestniczył, a więc poziomem rozgrywek. A nomenklatura rzeczywiście wyszła niesamowita: klasy powiatowe, międzypowiatowe, wojewódzkie, międzywojewódzkie, okręgowe, międzyokręgowe…

Jeśli ktoś powie, że tak zrobiono na świecie i na przykład w Anglii jest Premiership (I liga), Champoionship (II liga), itd – to tylko wypada rece załamać… Zły przykład bierzemy z góry!

Henryk Sieńko





Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2011 -

Lubelska Piłka