Chibu
Nazywa się Nnaose Chamberlin Chibuzor, czyli Chibu. Mieszka w Zamościu. Jest piłkarzem klubu Echo Zawada. Na razie.
Chibu ma 22 lata, przyszedł na świat w Nigerii. Mieszkał w Lagos. Tam pozostali jego rodzice. Mama – Veronica, pracuje w sklepie, tato – Gabriel jest zatrudniony w administracji rządowej. Chibu ma jeszcze dwójkę rodzeństwa (siostra – Lilian, brat – Patrick Kingsley).
Chibu od dzieciństwa uganiał się za piłką, bardzo chciał zostać profesjonalnym piłkarzem. Dopiął swego. Grał w pierwszoligowym nigeryjskim zespole Odyssey FC (pozycja: prawy obrońca lub defensywny pomocnik). Później jego agent załatwił kontrakt w jednym z izraelskich klubów. Następnie Chibu trafił do Europy. Wylądował w Stali Rzeszów. Tam niestety, a może dla Chibu, i nie tylko, na szczęście, nabawił się kontuzji (zerwanie więzadeł krzyżowych).
Oj, zimno!
Co było później? Tutaj Chibu za bardzo nie chciałby wchodzić w szczegóły. Powie tylko, że pewnego pięknego dnia w Rzeszowie, gdy akurat studiował rozkład jazdy autobusów, spotkał Dianę, dziewczynę z Zamościa. Od słowa do słowa (po angielsku), od spotkania do spotkania (tak zwyczajnie, po ludzku) doszli do pełnego porozumienia. Efekt jest taki, że Chibu zamieszkał z Dianą i jej rodzicami w Zamościu. Mama Diany, sama i poprzez znajomych pilnie poszukiwała klubu, w którym Chibu mógłby wrócić do formy (stąd „Echo Zawada”). Trzeba powiedzieć, że dzięki troskliwej opiece Diany i jej rodziców Chibu ma się znakomicie.
- Gdy wraca z treningu, mówi: „wszystko dobrze, ale zimno” – śmieje się mamy Diany.
Chibu zna polski na tyle dobrze, że słysząc te słowa uśmiecha się ze zrozumieniem, potakuje głową i wzdycha.
W Nigerii jego ojczystym językiem jest „igbo” (drugi język to angielski). Jakie w języku „igbo” słowo odpowiada polskiemu „zimno”?
Chibu musi się nad tym głęboko zastanowić. Po angielsku zimno to „cold”, ale w igbo??
- Oj! – Chibu cieszy się, bo właśnie znalazł odpowiedni wyraz.
A jak w igbo powiedzieć „gorąco”?
Z tym Chibu też ma kłopoty. Po długim zastanowieniu powiada, że za odpowiednik słowa „gorąco” w igbo można uznać słowo „oku”.
Trudności leksykalne biorą się stąd, że w Nigerii przenigdy nie bywa tak zimno jak w Polsce, a jeśli chodzi o gorąco, to miejscowym przecież nigdy upał nie doskwiera. Średnia temperatura w styczniu – 20 st. C., a w lipcu – 30 st. C. Tak więc nie było potrzeby tworzenia odpowiedniego słowa. „Oku”, jak wyjaśnia Chibu, owszem można potraktować jak polskie „gorąco”, ale ściślej rzecz biorąc bardziej odnosi się do żaru, związanego z ogniem.
Kiełbasa dobra jest
Chibu pilnie ćwiczy, uczy się polskiego, ale też zapoznaje z polską kuchnią. Bardzo lubi na przykład pierogi.
- Ale koniecznie muszą być z mięsem! – precyzuje mama Diany, a Chibu tylko się uśmiecha.
Kasza manna, kurczaki – to też Chibu bardzo lubi. Gościowi z Nigerii bardzo przypadły też do gustu żurek oraz kiełbasa. Zasmakował w zapiekance, ale takiej specjalnej, którą potrafi przygotować tylko mama Diany. Zapiekanka jest oczywiście z mięsem.
Od czasu do czasu Chibu sam przygotowuje sobie posiłek. Dzieje się tak, gdy bardzo już tęskni za potrawami z Afryki. Wtedy Chibu gotuje zupę.
- Z rybą, wołowiną – wyjaśnia Diana. – Zupa jest bardzo gęsta i ostra. Chibu dodaje bardzo dużo chili.
Diana i jej mama wyjaśniają, że dania, jakie przygotowuje sobie Chibu, zupełnie nie nadają się dla polskiego podniebienia. Owszem, pewnie bardzo smaczne, ale za ostre.
Chibu znowu się cieszy.
Ubolewa jednak, że nie ma tego wszystkiego, z czego słynie afrykańska kuchnia. Chibu brakuje „plantains”, czyli bananów. Są znacznie większe od tych, jakie można znaleźć na półkach w naszych sklepach.
Jak wicekról Olisadebe, jak Adebayor
Chibu na treningu w Zawadzie: - Zimno! (Foto: echozawada.futbolowo.pl
- Dobrze, dobrze, wszystko dobrze – mówi Chibu proszony o ocenę polskich piłkarzy, również tych z klubu „Echo Zawada”. Co do treningu, Chibu też nie ma zastrzeżeń. Rozumie, że z uwagi na warunki pogodowe, zajęcia muszą się różnić od tych, w jakich brał udział w Nigerii czy choćby w Izraelu. Chibu generalnie nie chce też oceniać polskiej myśli szkoleniowej. Jeśli miałby wybrać trenera, postawiłby na Arsena Wengera z Arsenalu Londyn. A to dlatego, że dla Wengera nie ma znaczenia skąd pochodzi zawodnik. Dla niego liczą się tylko umiejętności. A dryg do piłki Chibu ma. I to nie przechwałki. Gdyby było inaczej, nie grałby przecież w Nigerii w I lidze (chyba niewielu znalazłoby się takich, którzy byliby skłonni stwierdzić, że nigeryjska ekstraklasa jest słabsza od naszej).
Dla Chibu nie ma znaczenia, gdzie będzie grał. Byleby tylko była to dobra drużyna. Gdyby złożono mu taką propozycję jak przed laty jego rodakowi Emmanuellowi Olisadebe, też by na nią przystał. Olisadebe grał w Polonii Warszawa, dostał polskie obywatelstwo, występował w reprezentacji Polski. Z przyczyn obiektywnych rozstał się z polską piłką, ale źle na tym nie wyszedł: grał m.in. w Panathinaikos Ateny, a ostatnio w chińskim Henan Jianye (2 lata temu został wicekrólem strzelców ekstraklasy).
Inny znany Nigeryjczyk, który grał w Polsce to Kalu Uche. Ten reprezentował barwy krakowskiej Wisły, teraz jest zawodnikiem hiszpańskiego UD Almeria.
Chibu podziwia Emmanuela Adebayora (kiedyś Arsenal Londyn, teraz Manchester City), z pochodzenia Nigeryjczyka. Jednak prawdziwym idolem Chibu jest Michael Essien, reprezentant Ghany, piłkarz Chelsea Londyn.
Imarama, ifunania. Będzie wesele
Chibu o piłce mógłby opowiadać godzinami.
- Zna nazwiska wszystkich piłkarzy – mama Diany nie kryje podziwu.
Chibu pilnie ogląda mecze w tv. Szczególnie interesowały go rozgrywki Pucharu Afryki.
Diana zapewnia, że już cała rodzina polubiła piłkę nożną i nie ma powodu do kłótni o to, kto jaki program będzie oglądał.
Tato Diany przyznaje nieśmiało, że od futbolu woli jednak siatkówkę i piłkę ręczną.
- Mam telewizor w pracy, zostaję trochę po godzinach i tam sobie oglądam mecze – wyjaśnia.
Jak potoczą się losy Chibu w Zamościu i w Polsce, dokładnie nie wiadomo. Chibu szuka menedżera. Od niego będzie w dużej mierze zależało, gdzie w przyszłości Chibu będzie grał. Co do życia osobistego: mama Diany nie ma wątpliwości, że jeśli młodzi dalej będą mieli się ku sobie, dojdzie do ślubu i wesela.
- W Polsce – podkreśla mama Diany.
Plany ożenku Chibu z Dianą to nie jakieś tam bajania. Wiadomo przecież, że Diana jest dla Chibu imarama (piękna) oraz ifunania (kochana).
***
Chibu jest w drużynie Echa Zawady od niespełna miesiąca. Trener piłkarzy Mariusz Pliżga
nie ma do nowego zawodnika żadnych zastrzeżeń. Przeciwnie.
- Jest bardzo sprawy, niezły technicznie – mówi o Chibu Mariusz Pliżga. I dodaje: – To typowy walczak. Widać, że chce pracować na treningach.
Zdaniem trenera, Chibu całkiem dobrze wprowadził się do drużyny. Zupełnie przyzwoicie wypadł podczas turnieju halowego, podobnie dobrze grał w czasie ostatniego sparingu z Omegą Stary Zamość (spotkanie zakończyło się remisem 1:1).
Źródło: Adam Jaworski / Kronika Tygodnia
|