Jarosław Czarniecki w efektownym stylu powrócił do gry. Wystąpił wraz ze swoimi podopiecznymi z Ostoi Skierbieszów w halowych mistrzostwach województwa lubelskiego LZS. Strzelił 5 goli i został królem strzelców turnieju
- Taka sensacja. Nikt mi nie uwierzy – żartował trener Ostoi Skierbieszów Jarosław Czarniecki, który piłkarską karierę zakończył 7 lat temu z powodu ciężkiej kontuzji.
Występ szkoleniowca w Bełżycach robi wrażenie. 5 goli, nagroda dla króla strzelców. Jednak na powrót ”Czarnego” na boisko trawiaste raczej się nie zanosi.
- Musiałem założyć strój piłkarski, bo mało mieliśmy ludzi do gry (część drużyny grała w tym czasie w Zamościu, w powiatowych eliminacjach do halowych mistrzostw ZOZPN – przyp. red.). W lidze na pewno nie zagram - wyjaśnił Czarniecki.
Ostoja zajęła w Bełżycach miejsce w przedziale 5-8 (startowało 12 zespołów). ”Czarny” i spółka odpadli z rywalizacji w ćwierćfinale, przegrywając 3:4 z Unią Wilkołaz, która ostatecznie zajęła czwartą lokatę. Trzeci był Dąb Dębowa Kłoda, druga Włodawianka Włodawa, a pierwszy POM Iskra Piotrowice.
W grupie Ostoja wygrała 4:1 z Czarnymi Puszno (pow. opolski) i zremisowała 0:0 z Włodawianką. Do ćwierćfinału awansowała z drugiej pozycji, gdyż Włodawianka ograła Czarnych 4:0.
Ostoja grała w składzie: Marek Baranowski, Jarosław Czarniecki, Marcin Flejszer, Przemysław Gałka, Łukasz Kierepka, Paweł Michoński i Adam Musiel.
Źródło: Kronika Tygodnia / Marek Sztochel









