Kamil Kmieć (Lubelska Piłka): Avia Świdnik z wyniku 0:2, zdołała wyrównać stan rywalizacji. Uważa pan, że rezultat 2:2 jest sprawiedliwy dla obu stron?
Tomasz Wojciechowski (Avia): – Wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy, ponieważ w pierwszej połowie nie zagraliśmy kompletnie nic. Wszyscy byli spięci, nie było walki, biegania, a o grze piłką już nawet nie będe mówił. Do przerwy zagraliśmy katastrofalnie. Po zmianie stron, Avia była innym zespołem i pokazała, że jeżeli się chce, to można. Pytanie brzmi tylko, dlaczego nie można było tak od początku?
Przez niemal całe spotkanie miał pan spore pretensje do pracy arbitrów. Z czego to wynikało?
- Wynikało to ze słabej postawy arbitrów, ponieważ chyba do końca sami nie wiedzieli, co gwiżdżą na boisku. W dodatku robili to w obie strony, bo nie tylko ja miałem pretensje, ale również trener Kuczyński i kierownik Tomasovii. Gwizdali co chcieli i nie chcę mówić, że kogoś skrzywdzili. Po prostu bardzo słabo to wyglądąło. Dodatkowo, jeżeli ktoś coś krzyknął w ich stronę, to od razu grozili kartkami. To chyba nie o to chodzi.
Jaki wpływ na waszą postawę miał walkower, który Partyzant Targowiska otrzymał w meczu z wami w 1. kolejce?
- Chłopaki byli spięci i mocno zestresowani, bo mieliśmy zero punktów w tabeli i to jednak gdzieś w głowach zostaje. Co innego, gdybyśmy byli w środku tabeli. Wtedy sytuacja przedstawiałaby się całkiem inaczej.
W lokalnym środowisku piłkarskim mówi się, że macie w tym roku bić się o awans. O co zatem tak naprawdę gra Avia w tym sezonie?
- Początek sezonu weryfikuje nasze plany. Pierwszy mecz o którym już wspomniałem, a więc przegrany walkowerem z tych czy innych względów, a dzisiaj – z naszej perspektywy – tylko remis w Tomaszowie. Choć patrząc po pierwszej połowie, był to aż remis. Za tydzień gramy z Chełmianką, więc zobaczymy po kilku kolejkach, jak to będzie wyglądać.
Rozmawiał: Kamil Kmieć
borek na boisko!!!!!!!!!!









