Jako trener Cosmosu Józefów dwa razy wygrał klasę A, raz spadł z klasy okręgowej. W dwu ostatnich sezonach utrzymał drużynę w „okręgówce”. Po ośmiu latach pracy Artur Koźlewicz rozstał się jednak z klubem.
Osiem kolejnych sezonów w jednym klubie. To był jeden z najdłuższych stażów trenerskich na Zamojszczyźnie. Artur Koźlewicz (na zdjęciu) zrezygnował z posady trenera Cosmosu Józefów. Zastąpił go Paweł Holko.
- Proszę nie doszukiwać się w tym jakichś podtekstów. Już w trakcie poprzedniego sezonu sugerowałem klubowym działaczom, żeby rozejrzeli się za nowym trenerem. Uznałem, że po 8 latach pracy muszę odpocząć od środowiska, tak samo piłkarze z Józefowa powinni odpocząć ode mnie. Potrzebny im był nowy trener, świeże spojrzenie na piłkę, coś nowego. Byłem już mocno zmęczony pracą w Cosmosie. Łatwiej by mi było pracować, gdyby była płynność finansowa, gdybym nie musiał się martwić o wiele rzeczy. Klubu nie stać na transfery. Rotacja w kadrze była bardzo duża. Kogo tylko podszkoliliśmy, ten uciekał na studia czy do pracy. Był jeszcze jeden powód rezygnacji. Mam w domu małe dziecko, trochę więcej czasu muszę mu poświęcić – tłumaczy Koźlewicz.
Pan Artur ma 40 lat. Piłkarską karierę zaczynał w Unipolu Długi Kąt, w 1986 roku. Z Unipolem, pod wodzą trenera Leszka Wróbla, wygrał trzy lata później klasę wojewódzką A (tak się wtedy nazywała klasa okręgowa) i awansował do klasy wojewódzkiej, w której rywalizował m.in. z Tomasovią Tomaszów Lubelski i Ładą Biłgoraj. W 1993 roku, po powrocie z wojska, został piłkarzem Cosmosu. W zespole z Józefowa występował do tegorocznej wiosny. Od sezonu 2002/2003 był także jego trenerem. W dwu poprzednich sezonach utrzymał Cosmos w ”okręgówce”.
- Za dużo było przypadków losowych, żeby Cosmos mógł grać o coś więcej niż tylko utrzymanie. Cel osiągnąłem, bo zespół został w lidze. Kosztowało mnie to dużo stresu, nerwów. Złośliwi zaczęli dogadywać, że ostatni nasz mecz był ustawiony. A to nie była prawda, przynajmniej ja o niczym nie wiem. Już jestem tym wszystkim znużony. Czas odpocząć, podkreślam – nie od piłki, ale od Cosmosu i Józefowa - mówi Koźlewicz, dodając, że może przyjąć ofertę pracy, byle nie z Cosmosu.
Marek Sztochel / Kronika Tygodnia









