<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lubelska Piłka &#187; Wywiady</title>
	<atom:link href="http://lubelskapilka.net/kategoria/pozostale/wywiady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lubelskapilka.net</link>
	<description>Wszystko o lubelskiej piłce nożnej</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Sep 2010 16:09:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>“Chciałbym tu występować i rozwijać się” / Rozmowa z Mateuszem Pułą (Orlęta Radzyń)</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/08/26/chcialbym-tu-wystepowac-i-rozwijac-sie-rozmowa-z-mateuszem-pula-orleta-radzyn/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/08/26/chcialbym-tu-wystepowac-i-rozwijac-sie-rozmowa-z-mateuszem-pula-orleta-radzyn/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 06:05:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Orlęta Radzyń Podlaski]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=23334</guid>
		<description><![CDATA[Radosław Puła = Chyba nie możesz narzekać na początki swojej przygody z seniorskim futbolem. Już w letnich sparingach zaprezentowałeś spore możliwości, a w ostatnim spotkaniu ligowym zachowałeś się w polu karnym niczym rutyniarz i zdobyłeś ważnego gola. Jak sam postrzegasz te pierwsze kroki w &#8222;dorosłej&#8221; piłce? - Jak na początek, na pewno jest dobrze. Zgrałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="img foto" style="width:150px;">
	<img src="http://img185.imageshack.us/img185/7686/newspules24.jpg" alt="Radosław Puła" width="150" height="114" />
	<div>Radosław Puła</div>
</div><strong>= Chyba nie możesz narzekać na początki swojej przygody z seniorskim futbolem. Już w letnich sparingach zaprezentowałeś spore możliwości, a w ostatnim spotkaniu ligowym zachowałeś się w polu karnym niczym rutyniarz i zdobyłeś ważnego gola. Jak sam postrzegasz te pierwsze kroki w &#8222;dorosłej&#8221; piłce?</strong></p>
<p>- Jak na początek, na pewno jest dobrze. Zgrałem się już z drużyną, zespół naprawdę sympatycznie mnie przyjął. Nie miałem tu żadnych problemów z aklimatyzacją, a skład mamy fajny. Dobrze mi się tu gra, dlatego chciałbym tu występować i rozwijać się. Trener prowadzi bardzo ciekawe treningi, dobrze mnie przygotowuje do meczów. Na początku było mi wprawdzie trochę trudno przystosować się do tego wszystkiego, bo wiadomo, że zajęcia są cięższe niż w juniorach. Na razie jednak idzie mi dobrze i cały czas robię postępy.</p>
<p><strong>= W zespole juniorów grałeś w ataku, byłeś odpowiedzialny w zasadzie za zdobywanie goli. Teraz masz troszkę inne zadania, nie jesteś już tą klasyczną &#8222;dziesiątką&#8221; i koncentrujesz się raczej na wspomaganiu napastnika jako ofensywny skrzydłowy. Która funkcja na boisku bardziej ci odpowiada?<br />
</strong><br />
- Na początku trochę ciężko było mi przyzwyczaić się do nowej roli, bo teraz muszę po prostu znacznie więcej biegać. Miałem nieco problemów z kondycją, ale obecnie jest mi to już właściwie bez różnicy, gdzie gram. Dobrze czuję się na pozycji tego lewego pomocnika.</p>
<p><strong>= Z poprzednim trenerem Edmundem Koperwasem pracowałeś tylko przez półtora roku, ale to chyba jemu zawdzięczasz najwięcej. Również uważasz, że twoje obecne osiągnięcia są w głównej mierze wynikiem jego zaangażowania i profesjonalnej pracy z młodzieżą?<br />
</strong></p>
<p>- Tak, zdecydowanie. Grając u trenera Koperwasa, sam zauważyłem u siebie wyraźny wzrost formy. Szkoleniowiec bardzo dobrze nas przygotowywał, dlatego uważam, że to właśnie w jego zespole najbardziej się rozwinąłem. Naprawdę, trener Koperwas jest świetnym fachowcem.</p>
<p><strong>= Gdy zaczynałeś pojawiać się w wyjściowym składzie seniorów, nie brakowało głosów, że trener Wójcik popełnia błąd i zbyt szybko decyduje się rzucić młodzież na &#8222;głęboką wodę&#8221;. Tymczasem w lidze strzeliłeś już gola, podobnie jak o rok młodszy zawodnik z Włodawy. Co sam sądzisz o tak wczesnym debiucie na czwartym froncie?</strong></p>
<p>- Uważam, że ciąży na mnie spora odpowiedzialność. Jest to jednak dla mnie na pewno dobre, bo ogrywam się wcześnie i nabieram tego boiskowego doświadczenia. Moim zdaniem, podjęto słuszną decyzję.</p>
<p><strong>= Jakie cele chciałbyś osiągnąć w futbolu, zarówno w zespole z Radzynia, jak też w całej swojej przygodzie z piłką?<br />
</strong><br />
- Wiadomo &#8211; zawsze marzyłem o tym, żeby grać na wysokim poziomie. Trener Koperwas od dawna mi powtarzał, że mam duży talent i mogę postawić na piłkę. Właśnie dlatego szkoleniowiec ściągnął mnie do szkoły do Radzynia, żebym tutaj uczył się i trenował. Zależało mu, żebym nie opuszczał treningów. Oczywiście chciałbym zagrać gdzieś wyżej, żyć z futbolu i zarabiać w ten sposób pieniądze. Po prostu chcę robić to, co lubię.</p>
<p><strong>orleta-spomlek.pl</strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F08%2F26%2Fchcialbym-tu-wystepowac-i-rozwijac-sie-rozmowa-z-mateuszem-pula-orleta-radzyn%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/08/26/chcialbym-tu-wystepowac-i-rozwijac-sie-rozmowa-z-mateuszem-pula-orleta-radzyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiady / Adrian Paluchowski (Górnik Łęczna): – Musimy walczyć do upadłego</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/08/19/wywiady-adrian-paluchowski-gornik-leczna-musimy-walczyc-do-upadlego/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/08/19/wywiady-adrian-paluchowski-gornik-leczna-musimy-walczyc-do-upadlego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Aug 2010 16:29:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Górnik Łęczna]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=22877</guid>
		<description><![CDATA[Adrian Paluchowski = Byłeś jednym z pierwszych zawodników, którzy tego lata trafili do Łęcznej i można powiedzieć, że praktycznie po dwóch dniach treningów byłeś już nieformalnie graczem Górnika. = Rzeczywiście, po kilku dniach treningów w Łęcznej osiągnęliśmy porozumienie w sprawie mojego kontraktu, natomiast trochę dłużej potrwało sfinalizowanie samego transferu, ale ostatecznie zostałem zawodnikiem Górnika Łęczna. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="img foto" style="width:140px;">
	<img src="http://img709.imageshack.us/img709/1564/paluchowski.jpg" alt="Adrian Paluchowski" width="140" height="202" />
	<div>Adrian Paluchowski</div>
</div><strong>= Byłeś jednym z pierwszych zawodników, którzy tego lata trafili do Łęcznej i można powiedzieć, że praktycznie po dwóch dniach treningów byłeś już nieformalnie graczem Górnika.</strong></p>
<p>= Rzeczywiście, po kilku dniach treningów w Łęcznej osiągnęliśmy porozumienie w sprawie mojego kontraktu, natomiast trochę dłużej potrwało sfinalizowanie samego transferu, ale ostatecznie zostałem zawodnikiem Górnika Łęczna.<br />
<strong><br />
= Do tej pory występowałeś w większych aglomeracjach, a jak się czujesz w Łęcznej?</strong></p>
<p>= Bardzo dobrze, naprawdę nie ma na co narzekać.</p>
<p><strong>= Wielu kibiców kojarzy cię głównie nie tyle z gry w Legii Warszawa ile z dwóch bramek, które strzeliłeś w Łęcznej Górnikowi, gdy występowałeś jeszcze barwach Znicza Pruszków.</strong></p>
<p>= Faktycznie, zanotowałem wtedy dobry występ, ale teraz chcę zdobywać bramki dla Górnika.<br />
<strong><br />
= Patrząc na twoje statystyki można powiedzieć, że o wiele lepiej służy ci klimat środkowej Polski niż Śląska.</strong></p>
<p>= Rzeczywiście, ostatnią rundę miałem nieudaną i liczę na to, że w Łęcznej uda mi się odbudować swoją sportową formę z korzyścią dla zespołu.</p>
<p><strong>= Radziłeś się kogoś przed przyjściem do Górnika?<br />
</strong><br />
= Tak, kilku moich znajomych występowało tu wcześniej i wszyscy oni wypowiadali się o klubie w samych superlatywach.</p>
<p><strong>= Trener często wystawia cię na boku pomocy. Jak się czujesz na tej pozycji?<br />
</strong><br />
= Grając na skrzydle również dochodzi się do bramkowych sytuacji, więc myślę, że najgorzej to nie wygląda.</p>
<p><strong>= Jeszcze nie tak dawno występowałeś na boiskach ekstraklasy, więc pewnie chciałbyś tam jak najszybciej wrócić?<br />
</strong><br />
= Zdecydowanie, ekstraklasa to jest inny świat. Nie miałbym nic przeciwko temu, by zagrać w niej ponownie, tym razem w barwach Górnika. Musimy dawać z siebie wszystko w każdym meczu i walczyć do upadłego, innej możliwości nie ma.</p>
<p><strong>gornik.leczna.pl</strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F08%2F19%2Fwywiady-adrian-paluchowski-gornik-leczna-musimy-walczyc-do-upadlego%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/08/19/wywiady-adrian-paluchowski-gornik-leczna-musimy-walczyc-do-upadlego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Motorze, kibicach i statystyce &#8211; rozmowa z dr-em Kamilem Nieściorukiem</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/07/25/o-motorze-kibicach-i-statystyce-rozmowa-z-dr-em-kamilem-niesciorukiem/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/07/25/o-motorze-kibicach-i-statystyce-rozmowa-z-dr-em-kamilem-niesciorukiem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 19:33:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Motor Lublin]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=21359</guid>
		<description><![CDATA[Kamil Nieścioruk (foto: Małgorzata Sosik) W styczniu na naszych stronach zaprezentowaliśmy rozmowę z dr-em Kamilem Nieściorukiem, z zawodu geografem-kartografem, naukowcem, kibicem Motoru Lublin, statystykiem i historykiem piłki. Dzisiaj chcieliśmy zaprezentować wywiad jaki z Kamilem Nieściorukiem przeprowadził serwis ultra-fanatic.one.pl. - Witaj Kamilu. Od lat kibicujesz lubelskiemu Motorowi i z racji tego, że jesteś autorem strony http://motorstat.prv.pl [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="img foto" style="width:223px;">
	<img src="http://img5.imageshack.us/img5/8903/kamilniecioruk231.jpg" alt="Kamil Nieścioruk (foto: Małgorzata Sosik)" width="223" height="132" />
	<div>Kamil Nieścioruk (foto: Małgorzata Sosik)</div>
</div>W styczniu na naszych stronach zaprezentowaliśmy rozmowę z <strong>dr-em Kamilem Nieściorukiem</strong>, z zawodu geografem-kartografem, naukowcem, <strong>kibicem Motoru Lublin</strong>, statystykiem i historykiem piłki. Dzisiaj chcieliśmy zaprezentować wywiad jaki z Kamilem Nieściorukiem przeprowadził serwis <strong><a href="http://ultra-fanatic.one.pl">ultra-fanatic.one.pl</a></strong>.</p>
<p>- <strong>Witaj Kamilu. Od lat kibicujesz lubelskiemu Motorowi i z racji tego, że jesteś autorem strony http://motorstat.prv.pl od dawna nosiłem się z zamiarem wyłuskania od Ciebie kilku informacji. Zatem na początek nie będę szukał na siłę i zapytam dosłownie jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką nożną ? Żeby nie rozbijać o kolejne pytania, pół roku temu na łamach portalu www.lubelskapilka.net pojawił się z Tobą wywiad i to za jego sprawą, dowiedziałem się, że z zawodu jesteś kartografem-geografem. Niby nie ma w tym dla nas nic dziwnego, ale w konfrontacji z opinią wielu mieszkańców Lublina może to tylko pomóc w przełamywaniu dawno utwierdzonych przekonań o zarówno samym klubie Motor jak i jego sympatykach.</strong></p>
<p>- Witam Ciebie i czytelników. Cieszę się, że będę mógł podzielić się swoimi przemyśleniami i jednocześnie zareklamować swoją stronę. Moje początki z piłką? Wiadomo, że jest to najpopularniejszy sport i do dziecka istniał on w mojej świadomości. Przez wiele lat jednak nie pojawiałem się na stadionie, myśląc nieco tymi stereotypami, o których wspomniałeś w drugiej części pytania. Ciężko jest wykonać czasem pierwszy krok, ale moja debiutancka wizyta na Zygmuntowskich była początkiem długiej przygody. Jeśli chodzi o wykształcenie, to rzeczywiście – nauki o Ziemi to moja „działka”. W przywołanym przez Ciebie wywiadzie wspomniałem, że na stadionie jednak przede wszystkim jest się kibicem. Poza stadionem staram się przełamywać stereotypy meczu jako materializacji Sodomy i Gomory i otwarcia wrót piekielnych. Zachęcam, tłumaczę, opowiadam. Wydaje mi się, że każdy z nas powinien – na miarę swoich możliwości – budować pozytywny wizerunek klubu. Myśl tę pewnie jeszcze nieco rozwinę poniżej.</p>
<p>- <strong>Oprócz Motoru działa w Lublinie kilka innych klubów a mimo to zdecydowałeś się na &#8222;robotniczą&#8221; tradycję. Mój dziadek od zawsze chodził na Lubliniankę. Jego syn a mój ojciec będąc młodym, zbuntowanym chłopakiem, zmienił przekonania familijne na orientację Motoru, co także miało przełożenie na moje fascynacje. Jak sądzisz, czy wybór klubu jest czymś w rodzaju długiego procesu i nakłada się na to pewnego rodzaju kalkulacja ? Czy po prostu wystarczy ten jeden impuls, że nagle człowiek wiąże się z tym w nieskończoność ? Co tak naprawdę odnalazłeś w Motorze Lublin ? Nie bez powodu Cie o to pytam, gdyż jeszcze w latach dziewięćdziesiątych taka Lublinianka miała całkiem sporą widownię. Ty zaś wybrałeś Motor i mimo tego, że chyba sam przyznasz, że klimaty kibicowskie są u Ciebie na dalszym planie. A głównie to, przyciąga teraz najmłodsze osoby na stadion. W przypadku niskiego poziomu polskiej piłki nie widzę nic w tym zdrożnego. Takie to polskie realia.</strong></p>
<p>- Impuls czy kalkulacja? Zapewne zależy od wielu rzeczy. Jeżeli otaczają cię koledzy kibicujący jakiemuś klubowi, to wybór często jest automatyczny. Jeżeli jesteś świadom zakrętów polskiej historii i wkładu poszczególnych klubów w rzeczywistość przeszłości, to wybór między lokalnymi rywalami ma swoje głębsze uzasadnienie. Dlaczego ja wybrałem Motor? Na Motorze byłem kilka razy w dzieciństwie, Motor jawił mi się jako klub z ciekawą otoczką i pierwszoligową historią. Doceniam tradycję Lublinianki, mam dla niej wiele sympatii, współczuję sytuacji gorszej niż u nas, ale wybrałem Motor.</p>
<p>- <strong>Analizując Twoje wypowiedzi na głównym forum kibiców Motoru jasno wynika, że na mecze chodzisz bez większych przerw. Widziałeś już wiele specyficznych, nieraz dziwacznych sytuacji. Byłeś świadkiem niemal pustych trybun na Alejach Zygmuntowskich a mimo to wytrwałeś po dzień dzisiejszy. Czy Twoja rodzina lub znajomi nigdy nie uważali Ciebie za jakiegoś &#8222;świra&#8221;, bo na zdrowy rozsądek dobrych meczów nie było u nas od dawna. Chłopie a może Ty też fanatycznie do tego podchodzisz? Chociaż wielu mogłoby Ci zarzucić, że nie wspierasz klubu np. na wyjazdach, to z drugiej strony należysz do Stowarzyszenia LKP Motor. Jak to jest z Tobą.</strong></p>
<p>- Cóż, na pewno trzeba być swego rodzaju świrem, ale traktowałbym to określenie pozytywnie. Wśród najbliższych spotykam się ze zrozumieniem, ale mojej pasji nie podzielają. Z czasem zmieniłem swoje podejście do piłki i dziś z pełną świadomością mogę powiedzieć, że piłka jako taka nie interesuje mnie aż tak bardzo. Jestem fanem Motoru i dla mnie atrakcyjniejszym spotkaniem jest mecz rezerw klubu niż finał Ligi Mistrzów. Do tego pierwszego mam podejście emocjonalne. To jest chyba właśnie fanatyzm, prawda? To zjawisko ma różne oblicza, jak widać może mieć i takie, jak w moim przypadku – gość spisuje różne cyferki i chodzi na mecze ligi kobiet, na których czasem stanowi 50% widowni ;).</p>
<p>- <strong>Troszkę forsuję Cię, ale to tylko dlatego, że mam w tym niecnie przygotowany plan. Mianowicie chciałbym abyś został doceniony przez resztę społeczności lubelskiego Motoru a zwłaszcza przez te młode osoby, które zazwyczaj nie żałują gardeł na sektorze. A niestety czasem odnoszę wrażenie, że ludzie zasiadający po stronie budynku klubowego, najprościej nazywając ich piknikami, choć nie do końca przekonuje mnie trafność tego określenia, to Ci są uważani za kibiców sukcesu. Niestety patrząc na sektor C równie dobrze i wy moglibyście zarzucić nam podobieństwo (gwarantem na to może być frekwencja na każdej z tych trybun). Czy coś poczułeś na ostatnim meczu z ŁKS-em Łódź, kiedy pojawiło się hasło &#8222;ostatnie kur.. dwadzieścia minut&#8221; i nagle większość powstało z miejsc? Wcześniej bywało różnie z tą naszą stadionową solidarnością, to jednak uważam, że w przypadku nawet istniejących jakiś tam podziałów, nagle zostały one wciągnięte w bramę prowadzącą do czeluści piekielnych.</strong></p>
<p>- Masz rację, że po obu stronach stadionu są kibice sukcesu. To normalne zjawisko, bo dla wielu mecz ma być atrakcyjnym widowiskiem. Jeżeli dostają taki towar, to są skłonni za niego zapłacić i przychodzą na stadion. Czy ludzi z „A” można nazwać piknikami? W ustach sektora to określenie pejoratywne, ale można patrzeć na nie z przymrużeniem oka. Kiedyś nawet chodził mi po głowie pomysł „klubu piknika” (w niektórych klubach takowe istnieją). A końcówka ostatniego meczu sezonu na pewno będzie wspominana długo. Można było niemal fizycznie poczuć jedność stadionu. Warto chodzić na mecze między innymi dla takich momentów, niezależnie od tego, na którą „trybunę” bilet kupujesz&#8230;</p>
<p>- <strong>Zostańmy jeszcze przy ostatniej rundzie. Jak zapewne zauważyłeś na stadionie Motoru stała się widoczna &#8222;Wesoła Ferajna&#8221;. Z relacji tychże osób wiem, że od ładnych paru lat wytworzyło się tam grono znajomych, którzy przychodzą na mecze w jedno określone miejsce. Mają doping, są relacje koleżeńskie a wszystko okraszone jest wesołą atmosferą. Czy uważasz, że tak jak kibice zachodnich klubów, czy nawet Lecha Poznań lub Legii Warszawa także i my Motorowcy moglibyśmy mówić o czymś w rodzaju historii i codziennym życiu poszczególnych sektorów na Alejach Zygmuntowskich? </strong></p>
<p>- Czysta socjologia, prawda? Na stadionie znajdziesz ludzi, którzy przychodzą tam po to, aby czuć więź z grupą, znajdziesz ludzi, którzy przychodzą ze znajomymi i takich, którzy znajomości nawiązują na stadionie. To wszystko przenosi się poza stadion, na życie codzienne, wytwarzają się różne relacje. Są „gwiazdy” poszczególnych sektorów, są zwykli kibice, ale każdy człowiek jest jakąś historią. Robisz wywiad akurat ze mną, bo mam swoją stronę i dokładam małą cegiełkę do tych 60 lat tradycji. Na stadionie jednak niczym się nie wyróżniam, a ciekawe historie usłyszałbyś zapewne od wielu ludzi na Zygmuntowskich, bo spotkasz tam przekrój całego społeczeństwa.</p>
<p>- <strong>Z racji tego, że zasiadasz na przeciwko sektora dopingującego, zechciałbyś pokusić się o własne wyobrażenia na tematy poza boiskowe takie jak: melodyjne śpiewy, oprawy meczowe? Jak oceniasz lubelskich fanów na tle kibiców z innych miast, zwłaszcza. których miałeś okazję zobaczyć na żywo? Wbrew pozorom Twoje zdanie jest równie istotne a osoby, które dbają o pewien wizerunek a przy tym starają się cały czas pracować nad frekwencją i atmosferą miałyby dodatkową wskazówkę, co jeszcze można nowego zrobić a co zmienić.</strong></p>
<p>- Problemem jest – ale nie tylko w Lublinie – frekwencja. Sektor nie zawsze wygląda imponująco, bywa dziwnie rozciągnięty i niespójny, ale to na szczęście nie reguła. Niektóre oprawy robiły naprawdę niesamowite wrażenie. „Dulce et decorum&#8230;” czy sektorówka z Pawłem Maziarzem przeczą stereotypowi kibica-awanturnika. Szacunek dla ludzi, którzy oddali serce klubowi, pokazuje przywiązanie do tradycji, ważnego czynnika kształtującego tożsamość. Podobnie patriotyzm, pojęcie dziś przez niektórych zamiatane pod niebieski dywan z żółtymi gwiazdkami. Niestety opinia publiczna często karmiona jest kompletnie innymi obrazkami ze stadionów. Inna sprawa, że zła wiadomość dla serwisów informacyjnych ma większą wartość niż dobra, a i sami kibice potrafią zrobić coś takiego, co zdaje się stawiać pod znakiem zapytania przekonanie, że chcą dobra własnego klubu. Czy ja mógłbym dać jakąś wskazówkę? Niech każdy z nas w swoim środowisku tworzy dobry obraz Motoru, niech opowiada o tym, co fajnego dzieje się na meczach. Nawet jedna namówiona do kibicowania osoba to potencjalny kibic na całe życie.</p>
<p>- <strong>Świat kibicowski to jedno a oglądanie meczy to drugie, mimo to jedno z drugim nie powinno się wcale wykluczać. Nie bez powodu samą &#8222;piłkę nożną&#8221; zestawiam w drugiej kolejności. Rozmawiasz z chłopakiem, który gdy tylko zaczynał chodzić na mecze, już wtedy co chwilę był upominany przez ojca &#8211; &#8222;patrz synu na boisko a nie zawieszasz oko gdzie indziej&#8221;. Kto wie, być może dlatego koledzy czasem się śmieją &#8211; &#8222;a ty w ogóle znasz się na piłce&#8221;? Czy nie uważasz, że tacy jak ja pomylili miejsca? Oczywiście trochę to na wyrost, ale chcę abyś ocenił przydatność i znaczenie aktywnie działających kibiców na trybunach.</strong></p>
<p>- Gra się dla kibiców, bez dopingu gra jest dużo słabsza. To częste opinie piłkarzy. Nie jest problemem zgromadzić na stadionie grupkę ludzi, problemem jest zorganizować doping. Do tego potrzeba ludzi ze specyficznym zmysłem i charyzmą. Doceniam – jak to określiłeś &#8211; „takich jak ty”. To właśnie dzięki Wam stadion żyje, a widowisko jest pełniejsze.</p>
<p>- <strong>Przez tyle lat spędzonych na Alejach Zygmuntowskich z pewnością zdążyłeś osobiście poznać niektórych z piłkarzy, którzy zakładali barwy żółto biało niebieskie. Kogo wspominasz z nich najmilej i nie tylko z samej gry jako zawodnik, co jako wspaniałego człowieka?</strong></p>
<p>- Opracowując archiwalne dane, często musiałem szukać kontaktu z piłkarzami, którzy grali w Motorze. W dobie internetu jest to czasem łatwiejsze zadanie niż kiedyś, ale nie zawsze. Z faktu odnalezienia kilku zawodników drugiego planu jestem naprawdę zadowolony, zwłaszcza że wiążą się z nimi ciekawe historie życiowe. Chyba żadnego gracza nie znam na tyle dobrze, żeby szafować ważnymi słowami. Zdarzało się, że wystarczył jeden kontakt, aby stwierdzić, że chyba byśmy się nie polubili, a zdarzały się też reakcje przeciwne i naprawdę interesujące rozmowy. Mam duży sentyment dla kilku zawodnik, którzy zaczynali granie wtedy, gdy ja zaczynałem kibicować. Paweł Maziarz, Marcin Popławski czy rekordzista pod względem występów Marcin Syroka to zawodnicy, o których można mówić, że byli z klubem na dobre i złe. Z zawodników dawnych czasów ciśnie się na usta nazwisko Siergieja Michajłowa, tak szanowanego przez kibiców. Wydaje mi się, że niezwykłą postacią był Maciej Famulski, znakomity piłkarz, a później prawdziwy trener-wychowawca, któremu zależało na tym, aby młody chłopak miał przed oczami coś więcej, niż tylko piłkę (słyszałem np. opowieść o tym, że dzwonił do szkoły dopytując się o wyniki w nauce swoich podopiecznych i nie pozwalając im grać, póki nie poprawią negatywnych ocen; dziś czasem bywa odwrotnie – trener stawia wybór: piłka albo nauka, przykład niestety też z naszego podwórka).</p>
<p>- <strong>Okej troszkę dam Ci wytchnienia i wreszcie przejdziemy do rzeczy bardziej dla Ciebie przyziemnych. Jak już na wstępie wspomnieliśmy od wielu lat prowadzisz prace statystyczne dotyczące Motoru Lublin. Owoce Twojej pracy widoczne są na stronie internetowej i jak się nie mylę działasz w ten sposób od 2004 roku. Powiedz nam, czy gdy zaczynałeś owy projekt, miałeś już wtedy sporo materiałów, czy raczej zaczynałeś od całkowitego zera, jedynie mając wieloletni staż meczowy? Wiem też, że swego czasu pomagał Ci „Krzysiekm” z Wrocławia. Podejrzewam również, że mogłeś liczyć na pomoc kilku piłkarzy.</strong></p>
<p>- Dane zacząłem gromadzić pod koniec XX wieku, w roku 1997. Spisywałem bieżące wydarzenia, a z czasem sięgałem coraz bardziej do przeszłości. Później narodziła się strona, ale jest to tylko wycinek moich zbiorów. Dobrze opracowane mam niektóre sezony z lat 60. i 70. Wspomniałeś Krzyśka Mielczarka – masz rację. Wymieniliśmy sporo materiałów i uwag. Muszę też wspomnieć o jeszcze kilku osobach. Andrzej Potocki wniósł wiele do strony poprzez, podobnie jak i Krzysztof, wyłapywanie błędów. Jak wspomniałem powyżej, z wieloma piłkarzami kontaktowałem się i często zdarzały się przy poszukiwaniach kontaktów dość zabawne sytuacje. Moje statystyki obejmują też drużynę kobiecą, pomijaną w mediach i po macoszemu traktowaną przez związki i kluby. Tego działu na stronie by nie było, gdyby nie zawodniczki: Karolina Krawczyk, Dagmara Lech i Agnieszka Olech. Specjalne miejsce wśród „zasłużonych” ma Jan Boluk, współautor książek o Motorze, od lat mieszkający poza Polską. Kilka lat temu przekazał mi swój – bezcenny – zbiór gazet sportowych z lat 60., 70. i 80. Kolekcja ta bije na głowę niektóre lubelskie biblioteki, nieposiadające np. pełnych roczników krakowskiego „Tempa” z lubelską stroną sportową. Przepraszam za tę – może nieciekawą „litanię”, ale uważam, że tym osobom należy się imienna obecność w naszej rozmowie.</p>
<p>- <strong>Przybliż nam jaki mniej więcej zasób statystyk oferuje Twoja strona internetowa? Do jakich informacji można tam dotrzeć i z które konkretnie obejmują lata? </strong></p>
<p>- Przede wszystkim strona zawiera informacje o sezonach: tabelki informujące o tym, kto grał w meczu, kto strzelił gole, kto dostał kartki. Każdy zawodnik ma metryczkę ze zdjęciem i przebiegiem kariery, jest zestawienie liczby występów i goli, są liczne rekordy (najwyższe wygrane, minuty bez straty gola itp.), są statystyki spotkań z poszczególnymi drużynami. Oprócz ligi znaleźć można informacje o meczach pucharowych oraz rozgrywkach innego typu, a także o spotkaniach z drużynami zagranicznymi. Analogiczne zestawienia dostępne są dla drużyny kobiecej. Obecnie strona zawiera dane od sezonu 1981-1982. Najlepiej przekonać się o jej zawartości we własnej ulubionej przeglądarce internetowej:).</p>
<p>- <strong>A gdyby szesnastoletni chłopak chciałby poznać dokładną historię Motoru Lublin, to przykładowo gdzie miałby jej szukać? Czy mogą to być biblioteki publiczne ? Niestety im bliżej do początków, tym materiały trudniej dostępne. Nie wskazany jest także brak cierpliwości bez, której niewiele byś zrobił.</strong></p>
<p>- Właściwie odpowiedziałeś za mnie. Jeżeli kogoś interesują relacje ze spotkań, albo sezony nieuwzględnione na mojej stronie, powinien odwiedzić bibliotekę, najlepiej główną Łopacińskiego lub UMCS-u. Niestety pierwsze lata są obecnie praktycznie nie do odtworzenia w dużej mierze. Dla lat 50. relacja z meczu często ograniczała się do wyniku, nawet bez podania strzelców. I oczywiście masz rację, praca z materią historyczną wymaga cierpliwości. Nie ukrywam jednak, że to lubię. Jeden z tematów, którymi się zajmuję, jest historia kartografii, więc siedzenie w starych papierach to dla mnie nic niezwykłego:).</p>
<p>- <strong>Kilka miesięcy temu powstała strona internetowa pod nazwą &#8222;Chełmska Husaria&#8221;, która zaledwie jest namiastką do tego, co już na początku sierpnia ukaże się na rynku wydawniczym. Czy nigdy nie myślałeś, aby kibice Motoru również mieli dostęp do własnej publikacji, która rozprawiała by o samych początkach, po czasy współczesne? Zaryzykuje stwierdzenie, że może należysz do takich osób, które kiedyś się tego podejmą. Z wielką chęcią sam bym poznał szczegółową historię swojego klubu i nawet jeśli miałyby się tam znaleźć negatywne wydarzenia, to zawsze to będzie o Motorze Lublin. Generalnie chodzi mi o pracę jak najmniej przesiąkniętą subiektywami a co najważniejsze rzetelną zgodną a przynajmniej najbliższą &#8222;prawdy&#8221;.</strong></p>
<p>- Podpuszczasz mnie, bo chyba znasz odpowiedź :). Mam koncepcję książki i mam już kilka rozdziałów, mogę to oficjalnie powiedzieć. Od „kilku rozdziałów” do półki w księgarni jest jednak baaardzo daleko. Powiem tylko tyle, że koncepcja książki może być porównana do kroniki i to w ujęciu dekady. Nie jestem w stanie, ze względu na różne sprawy potocznie zwane życiem, napisać w rozsądnym czasie książki o całej historii Motoru.</p>
<p>- <strong>W naszej prywatnej korespondencji, stwierdziłeś, że strona motorstat.prv.pl w obecnych czasach wygląda skromnie. Jasne jest, że to zawartość powinna odgrywać pierwsze skrzypce, ale gdybyś miał pokusić się o zmiany wizualne i ewentualną rozbudowę tejże witryny, być może byłoby jeszcze większe nią zainteresowanie a co najważniejsze skorzystaliby na tym wszyscy sympatycy lubelskiego Motoru.</strong></p>
<p>- Patrz wtrącenie w ostatnim zdaniu poprzedniej odpowiedzi. Brak czasu. Obecna sytuacja jest kompromisem pomiędzy stroną ładną z 30 sezonami, a stroną brzydką z kilkoma sezonami więcej i dodanym ostatnim sezonem. Ja wybrałem to drugie.</p>
<p>- <strong>Obaj wiemy, że obecna sytuacja w Motorze wygląda gorzej niż tragicznie a niedługo może się tak zdarzyć, że znikniemy z piłkarskiej mapy Polski. Inny klub z Lubelszczyzny, mowa tutaj o Hetmanie Zamość praktycznie przestał już egzystować. W kolejce do &#8222;niszczarki&#8221; ustawia się kolejnych parę klubów zwłaszcza z tych bliskich nam regionów, czyli leżących po prawej stronie Wisły. Zechciałbyś to wytłumaczyć, dlaczego od dawna jest tak źle w tej części Polski?</strong></p>
<p>- Problem jest złożony, tak sądzę. Łatwo jest odpowiedzieć, że brak w naszym regionie sponsorów chętnych do finansowania piłki nożnej. Jest to tylko półprawda. Kilka firm na pewno by się znalazło, ale nie ma woli wyłożenia gotówki, z różnych przyczyn. Być może mamy też dużo wschodniej, słowiańskiej mentalności (w porównaniu z np. Wielkopolską) i łatwiej nam coś zapuścić niż stworzyć. Osobny temat to – w wielu miejscach – kompletny brak zrozumienia we władzach lokalnych, że sport jest gałęzią gospodarki i narzędziem promocji. Nawet nie chodzi tylko o ten nieszczęsny stadion miejski w Lublinie, ale o całokształt – bazę, wsparcie i organizację imprez.</p>
<p>- <strong>Nie tyle chce rozmawiać o problemach Stowarzyszenia LKP Motor, czy też o nowo powołanej spółce wraz z Panem Kapką, co po prostu jaką i gdzie widział byś dla nas wizję przyszłości i czy w ogóle według Ciebie istnieje jeszcze jakieś alternatywne rozwiązanie? Dodatkowo, czy mógłbyś podzielić się jako zwykły człowiek-kibic, co czujesz w tak dramatycznych chwilach jakie mamy okazję przeżywać? </strong></p>
<p>- Jeżeli czytałeś moje wypowiedzi na forum w temacie przejmowania licencji od Spartakusa, to wiesz, że moja wizja jest dość niepopularna. Uważam, że lepiej nie mieć komu kibicować, niż kibicować spółce pod nazwą Motor grającej na licencji całkowicie obcego klubu. Niestety w naszej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania! Zacząć od jakiejśc niskiej ligi? Ma się czyste konto jeśli chodzi o długi, ale również niestety i o wpływy. Sponsor do klasy B chętnie nie zagląda. Z drugiej strony – w II lidze też nie będzie różowo, nie upatrywałbym w osobie p. Kapki księcia na białym rumaku. Gdybym miał sensowną wizję, albo chociaż 100-procentowe przekonanie do któregoś z rozwiązań, zostałbym prezesem klubu:).</p>
<p>- <strong>Żeby zupełnie nie popaść w ponure rejony, cofnijmy się do lat dziewięćdziesiątych, czyli tych jakby nie patrzeć już nieco odleglejszych, ale też nie najszczęśliwszych. Przypominasz sobie jakieś zabawne sytuacje z meczów Motoru a nikt dotychczas o nich nie wspomniał np. na forum kibiców Motoru? Poza tym, które sezony kojarzą Ci się najmilej?</strong></p>
<p>- Złośliwie można powiedzieć, że zabawny był piłkarski poziom, który reprezentowaliśmy pod koniec XX wieku. Na szczęście nowy wiek otworzyła nowa nadzieja. Młodzi zawodnicy tworzący Motor potrafili w ładnym stylu awansować z IV ligi, przy klubie powstała rada patronacka, meczami zaczęły interesować się media, pojawiły się skromne, ale sympatyczne programy meczowe (nie było ich w ostatnich sezonach na zapleczu ekstraklasy!). Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku&#8230;</p>
<p>- <strong>Szperając godzinami we wszelkiego rodzaju źródłach, wielce prawdopodobne jest, że mogłeś natrafić na zabawne informacje. Zapadło Ci coś w pamięci? Znasz jakąś ciekawą anegdotę i niekoniecznie musiała należeć do prawdziwych, ale bądź, co bądź związaną z Motorem?</strong></p>
<p>- Wspomniałem na początku, że ciekawsza jest dla mnie okręgówka niż liga mistrzów. Uważam, że w tych „podwórkowych” ligach jest prawdziwy sport. Linie są krzywe, bramkarz ma w bidonie zupę pomidorową, a zawodnik schodzi w trakcie meczu pod drzewo za potrzebą, ale w tym wszystkim jest prawdziwe zaangażowanie, niezależne od pieniędzy. Oczywiście amatorski poziom bywa zabawny. W IV-ligowym Motorze historyjką tego typu jest mecz z rezerwami Górnika Łęczna, na który to wybrało się 11 zawodników, głównie rezerwowych (w tym dwu bramkarzy), bo większość podstawowego składu pojechała na wesele do Pawła Jakubczaka. Mecz skończył się najwyższą porażką Motoru w IV lidze.</p>
<p>- <strong>No cóż Kamil, dobrnęliśmy do mety, dziękuję Ci za poświęcony czas i na koniec zostało nam jak i wszystkim kibicom Motoru życzyć sobie lepszych czasów. </strong></p>
<p>- Dziękuję i ja. </p>
<p><strong><em>Z Kamilem Nieściorukiem rozmawiał N.p.</em></strong></p>
<p><strong>źródło: <a href="http://ultra-fanatic.one.pl">ultra-fanatic.one.pl</a></strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F07%2F25%2Fo-motorze-kibicach-i-statystyce-rozmowa-z-dr-em-kamilem-niesciorukiem%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/07/25/o-motorze-kibicach-i-statystyce-rozmowa-z-dr-em-kamilem-niesciorukiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmowa ze Rafałem Szkamrukiem &#8211; królem strzelców mazowieckiej okręgówki</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/06/25/rozmowa-ze-rafalem-szkamrukiem-krolem-strzelcow-mazowieckiej-okregowki/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/06/25/rozmowa-ze-rafalem-szkamrukiem-krolem-strzelcow-mazowieckiej-okregowki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 05:55:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=19821</guid>
		<description><![CDATA[Przed wyjazdem do stolicy Rafał Szkamruk grał w Starcie Krasnystaw. Na zdjęciu mecz z Orionem Niedrzwica (pierwszy z lewej). Foto: Łukasz Słotwiński. Wychowanek zamojskiego Hetmana, a obecnie piłkarz w warszawskiej piątej lidze Drukarza Warszawa &#8211; Rafał Szkamruk został królem strzelców stołecznej pierwszej okręgówki, zdobywając aż 38 bramek. Specjalnie dla tygodnia GZ były zawodnik Hetmana odpowiada [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="img foto" style="width:330px;">
	<img src="http://img504.imageshack.us/img504/6184/szamrukwstarciuekrasnys.jpg" alt="Przed wyjazdem do stolicy Rafał Szkamruk grał w Starcie Krasnystaw. Na zdjęciu mecz z Orionem Niedrzwica (pierwszy z lewej). Foto: Łukasz Słotwiński." width="330" height="180" />
	<div>Przed wyjazdem do stolicy Rafał Szkamruk grał w Starcie Krasnystaw. Na zdjęciu mecz z Orionem Niedrzwica (pierwszy z lewej). Foto: Łukasz Słotwiński.</div>
</div>Wychowanek zamojskiego Hetmana, a obecnie piłkarz w warszawskiej piątej lidze Drukarza Warszawa &#8211; Rafał Szkamruk został królem strzelców stołecznej pierwszej okręgówki, zdobywając aż 38 bramek. Specjalnie dla tygodnia GZ były zawodnik Hetmana odpowiada na pytania związane z warszawską okręgówką.<br />
<strong><br />
Skąd pomysł, aby zagrać właśnie w Warszawie i drużynie Drukarza?</strong></p>
<p>Rafał Szkamruk: W Warszawie rozpocząłem stuia magisterskie na Akademii Wychowania Fizycznego. Mój kolega z AMSPN Hetman Mateusz Herbin, który grał wcześniej w Drukarzu, zaproponował mi, abym spróbował sił i tak znalazłem się w warszawskim piątoligowcu. Ponadto trenerem zespołu ze stolicy jest kolega Mateusza z AWF-u z Biłgoraja, więc w klubie czułem się jak wśród swoich. Klub znajduje się prawie w centrum miasta, więc postanowiłem zagrać pod szyldem Drukarza, którego nazwa może się różnie kojarzyć. Ponadto dostałem pod swoją opiekę grupę młodzieżową, z którą jako instruktor piłki nożnej prowadzę zajęcia.<br />
<strong><br />
38 bramek, to budzi respekt. Czy liga okręgowa w Warszawie różni się od tej naszej rodzimej zamojskiej?</strong></p>
<p>R.Sz.: Poziom warszawskiej okręgówki moim zdaniem jest dużo wyższy od naszej. Można nawet powiedzieć, że lubelska czwarta liga jest równa tutejszej okręgówce. Spore znaczenie ma fakt, że w klubach z niższych lig gra wielu piłkarzy z ligową przeszłością, którzy obecnie skupiają się na szkoleniu młodzieży, a przy okazji kopią jeszcze futbolówkę. Co do formy, przyszła sama. Mamy ciekawy zespół, kilku kolegów zaliczyło również epizody w klubach zagranicznych i to dzięki właśnie kolegom z drużyny mój dorobek bramkowy jest taki a nie inny.</p>
<p><strong>Co dalej? Czy Rafał Szkamruk pozostanie w Drukarzu?</strong></p>
<p>R.Sz.: Aktualnie będę szukał klubu. Być może uda mi się zagrać w wyższej lidze i udowodnić, że zbyt wcześnie spisano mnie na straty w Zamościu. Po zakończeniu studiów może wrócę do Zamościa. Póki co jednak, skupiam się na studiach magisterskich w Warszawie, zzaś piłkę traktuję jako dodatek do życia studenckiego. Kto wie, może jeszcze kiedyś zagram w Hetmanie?</p>
<p>Źródło: <strong>Gazeta Zamojska / hetmanzamosc.com</strong></p>
<p>PS. <em>Przed wyjazdem do Warszawy Rafał Szakmruk grał w Hetmanie, Zartmecie Olender Sół i Starcie Krasnystaw</em></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F06%2F25%2Frozmowa-ze-rafalem-szkamrukiem-krolem-strzelcow-mazowieckiej-okregowki%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/06/25/rozmowa-ze-rafalem-szkamrukiem-krolem-strzelcow-mazowieckiej-okregowki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>3:3 / Łukasz Staszczak (Drukarz Warszawa): &#8211; Nie udało się</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/06/14/33-lukasz-staszczak-drukarz-warszawa-nie-udalo-sie/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/06/14/33-lukasz-staszczak-drukarz-warszawa-nie-udalo-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 07:13:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[3:3]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=19440</guid>
		<description><![CDATA[Łukasz Staszczak w towarzyskim meczu z Legią Warszawa * Co mozesz powiedzieć o sezonie? Nie udało się awansować? * Ano tak, ale zebrałem mnóstwo doświadczeń, doświadczenie bardzo cenna rzecz w piłce. * Który mecz był tym decydującym o odpadnięciu z walki o awans? * Z Józefovią. Prowadziliśmy do przerwy 1:0, mieliśmy kolejne okazje, ale przegraliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><center><div class="img foto" style="width:256px;">
	<img src="http://img109.imageshack.us/img109/3614/qqqw.jpg" alt="Łukasz Staszczak w towarzyskim meczu z Legią Warszawa" width="256" height="205" />
	<div>Łukasz Staszczak w towarzyskim meczu z Legią Warszawa</div>
</div><strong>* Co mozesz powiedzieć o sezonie? Nie udało się awansować? </strong></p>
<p>* Ano tak, ale zebrałem mnóstwo doświadczeń, doświadczenie bardzo cenna rzecz w piłce. </p>
<p><strong>* Który mecz był tym decydującym o odpadnięciu z walki o awans? </strong></p>
<p>* Z Józefovią. Prowadziliśmy do przerwy 1:0, mieliśmy kolejne okazje, ale przegraliśmy 1:3.<br />
<strong><br />
* Co dalej bedzie robił Łukasz Staszczak? </strong></p>
<p>* Na razie rezygnuję z pracy, co bedzie dalej czas pokaże. Z tym zespołem zrobiłem sporo, nie udało się awansować, a ja chcę zdobyć awans. Mam nadzieję, zę będę miał jakieś propozycje. Szukam nowych wyzwań. </p>
<p><strong>jb</strong></p>
<p>PS. Przypominamy, że Łukasz Staszczak to wychowanek Łady Biłgoraj, który studiuje w Warszawie i trenuje Drukarza Warszawa. W jego zespole występowal Rafał Szkamruk. Jak widać obaj noszą się z zamiarem opuszczenia klubu. </p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F06%2F14%2F33-lukasz-staszczak-drukarz-warszawa-nie-udalo-sie%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/06/14/33-lukasz-staszczak-drukarz-warszawa-nie-udalo-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mateusz Bojarczuk (Podlasie Biała Podlaska): &#8211; Gramy po to żeby wygrywać</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/05/05/mateusz-bojarczuk-podlasie-biala-podlaskla/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/05/05/mateusz-bojarczuk-podlasie-biala-podlaskla/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 18:42:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podlasie Biała Podlaska]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasovia Tomaszów Lubelski]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=17992</guid>
		<description><![CDATA[Po niedzielnym meczu przeprowadziliśmy krótką rozmowę z Mateuszem Bojarczukiem, wychowankiem Tomasovii, obecnie piłkarzem Podlasia Biała Podlaska. *** Jakie to uczucie zagrać ponownie na stadionie Tomasovii, na którym to osiągnąłeś wiele sukcesów, tym razem reprezentując jednak barwy Podlasia? Cieszę się, że jako zawodnik Podlasia miałem okazje, aby powalczyć o ligowe punkty z Tomasovią i do tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img685.imageshack.us/img685/315/bojarczuk.jpg" alt="" class="foto">Po niedzielnym meczu przeprowadziliśmy krótką rozmowę z <strong>Mateuszem Bojarczukiem,</strong> wychowankiem Tomasovii, obecnie piłkarzem Podlasia Biała Podlaska.</p>
<p>***</p>
<p><strong>Jakie to uczucie zagrać ponownie na stadionie Tomasovii, na którym to osiągnąłeś wiele sukcesów, tym razem reprezentując jednak barwy Podlasia? </strong></p>
<p>Cieszę się, że jako zawodnik Podlasia miałem okazje, aby powalczyć o ligowe punkty z Tomasovią i do tego jeszcze na stadionie w Tomaszowie, który ma dla mnie szczególne znaczenie. Przygotowywałem się do tego meczu tak jak do każdego innego jednak wiadomo, że jeżeli nadarzyła się okazja żeby przypomnieć o sobie kibicom w Tomaszowie to chciałoby się to zrobić z jak najlepszej strony i działa to wyjątkowo mobilizująco. Liczę na to, że to nie był mój ostatni występ na stadionie Tomasovii.<br />
<strong><br />
Czego najbardziej obawialiście się ze strony Tomasovii? Na co szczególną uwagę kazał Wam zwrócić trener Banaszuk?</strong></p>
<p>Wiedzieliśmy, że drużyna z Tomaszowa Lubelskiego dysponuje dynamicznymi zawodnikami głównie w bocznych sektorach boiska oraz, że nieźle wychodzą im stałe fragmenty gry, dlatego o tym najwięcej rozmawialiśmy przed meczem. Myślę, że uwagi trenera były bardzo cenne.</p>
<p><strong>Po porażce z Avią dzisiaj zdobyliście jeden punkt. Czy jesteście z niego zadowoleni?</strong></p>
<p>Punktów straconych w meczu z Avią jest nam bardzo szkoda, bo wiadomo jak ciasno jest w ligowej tabeli. Po meczu z Tomasovią oczekiwałem, że będzie to spotkanie do jednej bramki i tak też było. Nie udało nam się zaskoczyć w bramce Łukasza a punkt z wyjazdu to jest punkt. Gramy po to żeby wygrywać, ale możemy też od czasu do czasu zremisować i nie robić z tego dramatu (śmiech).</p>
<p><strong>W trakcie meczu wielokrotnie rozmawiałeś z graczami Tomasovii. Jak widać dalej utrzymujecie ze sobą dobre kontakty, choć na boisku sentymentów z obu stron nie było.</strong></p>
<p>Trochę lat znam się już z chłopakami, więc nasze dobre relacje są uzasadnione. Jestem zawodnikiem Podlasia i dla tego klubu daje z siebie tyle ile mogę, więc nie ma mowy żeby komuś odpuszczać na boisku, nawet, gdy jest to dobry kolega. Może jeszcze kiedyś będzie okazja żeby z większością chłopaków z Tomaszowa zagrać o wspólny cel. Żałuję, że nie miałem okazji podczas meczu z Tomasovią spotkać trenera, któremu zawdzięczam naprawdę sporo, więc jeżeli mogę to chciałbym przy okazji tej rozmowy przekazać pozdrowienia dla Stanisława Pryciuka i oczywiście dla wszystkich kibiców TKS Tomasovia wliczając w to oczywiście całą moją rodzinę.</p>
<p>Źródło: <strong>tomasovia.tomaszow.info</strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F05%2F05%2Fmateusz-bojarczuk-podlasie-biala-podlaskla%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/05/05/mateusz-bojarczuk-podlasie-biala-podlaskla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Starcie szwagrów / Legia miała dużo szczęścia</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/04/29/starcie-szwagrow-legia-miala-duzo-szczescia/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/04/29/starcie-szwagrow-legia-miala-duzo-szczescia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 14:29:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=17512</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej Strejlau (Foto: legia.com). Starsi kibice piłkarscy w Białej Podlaskiej do dziś pamiętają mecz Pucharu Polski, w którym trzecioligowy wówczas AZS Biała Podlaska zmierzył się z prowadzoną przez pana Legią Warszawa, z Kazimierzem Deyną i Lesławem Ćmikiewiczem w składzie. Od 28 września 1977 roku, kiedy odbyło się to spotkanie, bialski stadion już nigdy nie wypełniło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="img foto" style="width:252px;">
	<img src="http://img193.imageshack.us/img193/4156/strejlau.jpg" alt="Andrzej Strejlau (Foto: legia.com)." width="252" height="124" />
	<div>Andrzej Strejlau (Foto: legia.com).</div>
</div><strong>Starsi kibice piłkarscy w Białej Podlaskiej do dziś pamiętają mecz Pucharu Polski, w którym trzecioligowy wówczas AZS Biała Podlaska zmierzył się z prowadzoną przez pana Legią Warszawa, z Kazimierzem Deyną i Lesławem Ćmikiewiczem w składzie. Od 28 września 1977 roku, kiedy odbyło się to spotkanie, bialski stadion już nigdy nie wypełniło około 10 tysięcy osób. Proszę o garść wspomnień.</strong></p>
<p>– Tę konfrontację pamiętam z kilku powodów. Po pierwsze trenerem studentów był brat mojej żony, czyli Janek Złomańczuk. Po drugie, prowadzony przez niego zespół rozegrał doskonały mecz i mieliśmy dużo szczęścia, że go nie przegraliśmy. W drugiej połowie AZS wypracował sobie kilka doskonałych okazji do zdobycia przynajmniej wyrównującego gola, ale ich nie wykorzystał. Szkoda, że ten złożony z naprawdę utalentowanych piłkarzy zespół nie awansował wówczas do drugiej ligi.<br />
<strong><br />
Jaki był powód, że pana syn zdecydował się na studia w Białej Podlaskiej? </strong></p>
<p>– Waszą uczelnię mocno zachwalał zarówno mój szwagier, jak i jego obaj synowie, którzy również kontynuowali naukę w pana mieście. Zresztą wkrótce Jerzy Talaga ma zamiar napisać publikację o naszej rodzinie, której blisko dziesięciu członków ukończyło tę samą Akademię Wychowania Fizycznego, do której należy również wydział w Białej Podlaskiej.</p>
<p><strong>Dlaczego nasza piłkarska młodzież po wejściu w wiek seniora nagle gaśnie i nie liczy się w Europie? </strong></p>
<p>– To rzeczywiście dość duży problem polskiej piłki nożnej. Jak na ironię, w latach, kiedy mieliśmy zdecydowanie gorsze niż dzisiaj warunki do szkolenia, co raz odnosiliśmy sukcesy jak nie w międzynarodowych rozgrywkach juniorów, to w mistrzowskich turniejach seniorów. Najbardziej zaniedbano infrastrukturę, dlatego dziś wszystkich radują powstające jak grzyby po deszczu „orliki”. Akcja jest bardzo piękna, ale przyniesie owoce dopiero za kilkanaście lat. Drugą bolączką, póki co trudną do przeskoczenia, są szkoleniowcy pracujący z młodzieżą. Nie dość, że często nie są dobrze wykształceni, to na dodatek pracują za dwieście-trzysta złotych. Dodatkowy problem stanowi klimat, przez który przerwa w rozgrywkach trwa blisko pół roku. Doskonale poradzili sobie z tym Finowie, budując kryte hale.</p>
<p><strong>Polskie środowisko piłkarskie ma pomysł, by coś w tym względzie zmienić?<br />
</strong><br />
– W tej chwili z powyższymi problemami zmagają się członkowie wydziałów szkolenia i piłki młodzieżowej PZPN, na ostatnim etapie uzgodnień znajduje się też narodowy program rozwoju piłki dzieci i młodzieży. Wierzmy zatem, że, czy to się komu podoba, czy nie, powolutku skończy się okres stagnacji w piłce młodzieżowej, a następnie seniorowskiej. Choć z drugiej strony dużo zależy też od samych młodych zawodników. Proszę zauważyć, że posiadający doskonałą infrastrukturę Holendrzy jakoś nie mogą doczekać się sukcesów w poszczególnych grupach wiekowych. Z kolei Hiszpanie, mając znakomite boiska i trenerów oraz doskonałe wzorce, czekali na mistrzostwo Europy seniorów kilkadziesiąt lat. Te przykłady jednak nie mogą usprawiedliwiać nas Polaków. Obecnie materiały szkoleniowe można uzyskać przez internet, telewizje transmitują niemal wszystkie mecze ligowe i można przypatrywać się najlepszym zawodnikom. W domu mamy więc wszystkie wzorce, wystarczy tylko chcieć z nich korzystać.<br />
<strong><br />
Co jeszcze uniemożliwia wydobycie się polskiej piłki z dołka? </strong></p>
<p>– Punktomania na każdym stopniu młodzieżowych rozgrywek. Mali chłopcy, zamiast szkolić się i cieszyć grą, a także ich trenerzy, są rozliczani za wyniki. To totalna bzdura. Najpierw należy szlifować talenty, które dopiero później powinny wziąć odpowiedzialność za wynik. A u nas już na spartakiadzie nie liczy się zabawa, tylko punkty i nagrody. To wynaturza szkolenie.</p>
<p><strong>Największym talentem z południowego Podlasia jest występujący w warszawskiej Legii osiemnastoletni Ariel Borysiuk. Jak pan ocenia tego zawodnika? </strong></p>
<p>– Rzeczywiście, to dobry chłopak i zaczął bardzo dobrze. Niestety, ku mojemu zdumieniu razem z równie zdolnym Maciejem Rybusem porzucili szkołę, co nie najlepiej o nich obu świadczy. I teraz się zastanawiam, czy przypadkiem uroki wielkiego miasta nie przeszkodzą talentowi z Białej Podlaskiej w zrobieniu dalszych postępów. Niech ostrzeżeniem dla niego będzie Michał Janota, który wyjechał z dużymi nadziejami do Feyenoordu, a dziś już jest w Holandii niepotrzebny. Podobny etap w swoim życiu przeszedł też Marek Saganowski, zaś z Francji wrócił Kamil Oziemczuk. Bo, aby odnieść sukces, to oprócz talentu potrzebna jest również mądrość życiowa i dobre boiska. Takie, jakie ma sportowa uczelnia w Białej Podlaskiej, na którym możecie szkolić kolejne po Borysiuku talenty.</p>
<p><strong>Stadion, o którym pan mówi, służy głównie studentom AWF. </strong></p>
<p>– Naprawdę? To w takim razie wielka szkoda, że uczelnia, która przygotowuje naprawdę wspaniałe konferencje szkoleniowe dla trenerów, nie udostępnia miejscowym piłkarzom swojej bazy. Bo poprawić jakość polskiej piłki nożnej może jedynie szkolenie młodzieży na dobrych murawach.<br />
<strong><br />
Co stało na przeszkodzie, by prowadzona przez pana reprezentacja Polski awansowała do finałów mistrzostw świata lub Europy? </strong></p>
<p>– Trafiliśmy na bardzo trudnych przeciwników. W eliminacjach do MŚ 1994 mieliśmy w grupie Anglię, Holandię, Norwegię i Turcję. Z Holendrami, późniejszymi finalistami, dwukrotnie zremisowaliśmy, w tym na ich terenie 2:2, prowadząc 2:0. Miałem wówczas żal do klubowych trenerów moich piłkarzy występujących za granicą za fatalne ich przygotowanie. Nasza drużyna w drugiej połowie stanęła.</p>
<p><strong>Jak pan ocenia pracę Leo Beenhakkera? </strong></p>
<p>– Dziwiłem się mu, że w pewnym momencie, gdy już nie miał dobrych wyników, zaczął narzekać na katastrofalną infrastrukturę. Przecież od początku doskonale wiedział, do jakiego kraju przyjeżdża. A jeżeli już awansował do finałów mistrzostw Europy to przecież z wieloma zawodnikami, którzy doszli do odpowiedniego poziomu właśnie w tych ciężkich warunkach.</p>
<p><strong>Wierzy pan, że Franciszkowi Smudzie uda się stworzyć na EURO 2012 silną reprezentację Polski? </strong></p>
<p>– Póki co szuka do niej zawodników, a czasu – wbrew pozorom – nie ma dużo. Wkrótce zostanie rozegrany mecz z Hiszpanią, który oby nie zaciemnił obrazu, gdyż rywale dzień później udają się na finały mistrzostw świata i będą się starali uniknąć kontuzji. Na razie nasi zawodnicy dają z siebie wszystko, aby pokazać się trenerowi. Gorzej może się zrobić, gdy Franek ogłosi podstawowy szkielet reprezentacji. Innym przestanie na niej zależeć. Ważne, by ci wybrani doskonale się uzupełniali i robili postępy. Bo co z tego, że genialny Leo Messi znakomicie gra w Barcelonie, gdy w reprezentacji Argentyny, w otoczeniu swoich rodaków, gaśnie. </p>
<p><strong>Kto pana zdaniem zdobędzie w tym roku tytuł klubowego mistrza Polski? </strong></p>
<p>– Ta drużyna, która zdobędzie najwięcej punktów. Mnie interesuje gra pojedynczych piłkarzy i nie lubię bawić się w proroctwa. To domena dziennikarzy. Na razie najciekawszą piłkę gra Lech Poznań.</p>
<p>Źródło: <strong>Słowo Podlasia / rozmawiał Roman Laszuk</strong><br />
r.laszuk@slowopodlasia.pl</p>
<p>***<br />
PS. Warto przypomnieć uczestników jednego ze <u>&#8222;Słynnych meczów lubelskiej piłki&#8221; </u>(red.): </p>
<p>27 września 1977<br />
<strong>AZS AWF Biała Podlaska – LEGIA Warszawa 0:1 (0:1)</strong></p>
<p>0:1 Nowak (25)</p>
<p><strong>Sędziował </strong>Alojzy Jarguz.<br />
<strong>Widzów:</strong> ok. 10 tys.<br />
<strong><br />
AZS/AWF:</strong> Makowiecki, Kosik, Miśkiewicz, Karwowski, Surowiec, Łapa (80 Bakalarczyk), Grabda, Kowalczyk, Giełzak, Andrzejewski (55 Stańczuk), Krakowiak. <strong>Trener: </strong> Jan Złomańczuk.<br />
<strong>LEGIA: </strong>Sobieski, Filipiak, Cypka, Tymiński, Lasoń, Nowak, Ćmikiewicz, Banaszak (85Wrona), Deyna Kusto. <strong>Trener: </strong>Andrzej Strejlau. </p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F04%2F29%2Fstarcie-szwagrow-legia-miala-duzo-szczescia%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/04/29/starcie-szwagrow-legia-miala-duzo-szczescia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Liga gra&#8230; / Będą kolejne dramatycznie piękne zwycięstwa i takież porażki / mecze, wyniki, zdarzenia&#8230;</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/04/27/liga-gra-mecze-wyniki-zdarzenia/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/04/27/liga-gra-mecze-wyniki-zdarzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 10:37:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Liga gra]]></category>
		<category><![CDATA[Twarze lubelskiej piłki]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=17344</guid>
		<description><![CDATA[Jak przewidywaliśmy &#8211; kumulacja spotkań wiosennych powoduje niesamowity dramatyzm w spotkaniach piłkarskich. Jeśli komuś sie wydaje, ze nadmiar gry i treningi nie wpływają na poszczególne mecze i nagłe zwroty formy &#8211; myli się&#8230; W ubiegły weekend mieliśmy mnóstwo przykładów z meczem Motor &#8211; Wisła Płock na czele, który z pewnością przejdzie do historii lubelskiej piłki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img213.imageshack.us/img213/1289/sprintem999.jpg" alt="" class="foto">Jak przewidywaliśmy &#8211; kumulacja spotkań wiosennych powoduje niesamowity dramatyzm w spotkaniach piłkarskich. Jeśli komuś sie wydaje, ze nadmiar gry i treningi nie wpływają na poszczególne mecze i nagłe zwroty formy &#8211; myli się&#8230; W ubiegły weekend mieliśmy mnóstwo przykładów z meczem Motor &#8211; Wisła Płock na czele, który z pewnością przejdzie do historii lubelskiej piłki (szkoda że jako dramatycznie piękna porażka, a nie dramatycznie piękne zwycięstwo). </p>
<p>Do końca w grze pozostaną &#8222;długodystansowcy&#8221;, którzy skrupulatnie mierzą czasy i po kolei będą połykać rywali, którzy są wyzej w tabeli. </p>
<p>Kibiców interesuja bramki, a tych coraz mniej&#8230; Strach przed utratę gola jest dla wszystkich wyznacznikiem taktyki. Toteż tyle wyników 0:0&#8230; </p>
<p>Mecz Motoru Lublin jest juz historią i zapewne w przyszłosci będzie opisywany na rózne sposoby, ale teraz do Lublina przyjeżdża Górnik Zabrze i ten mecz może otworzyć nową historię Motoru. </p>
<p>O ile zaskakujące porażki i wyniki w wyższych ligach to mormalność, to niektóre rozsztrzygniecia w ligach mniejszego kalibru są wrecz sensacyjne. Niepokonani nagle przegrywają, autsiderzy wygrywają z liderami, wybuchają talentem nieznani młodzi chłopcy&#8230;</p>
<p>W długi majowy weekend kilka spotkań znów zelektryzuje kibiców i region. Już w środę w III lidze polecamy szczególnie pojedynek Spartakusa Szarowola z Orletami Radzyń&#8230; </p>
<p><strong>Chełmianka i Włodawianka </strong>mogą być raczej spokojne o awans, choć rękę trzeba trzymać na pulsie. <strong>GLKS Rokitno, Wieniawa Lublin, Podlasie II Biała Podlaska, Start II Krasnystaw,  Olimpia Miączyn, Orzeł Czemierniki, Iskra Boby, Błękit Cyców, Sokół Zwierzyniec, Legion Komarów&#8230; </strong></p>
<p>Co łączy wspomniane zespoły? </p>
<p>Otóż są liderami w swoich tabelach. Ale czy będą nimi w poniedziałek? </p>
<p><strong>red</strong></p>
<p><strong>PS. Ponieważ nasz portal nigdy sie nie spacjalizował w szybkim podwaniu wyników spotkań &#8211; możecie to robić jedynie wpisując wyniki w <strong>LIGA GRA.</strong>.. Jeśli rozwiniecie wpis o ciekawe zdarzenie z pewnościa postaramy się później rozwinąć temat&#8230; </strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F04%2F27%2Fliga-gra-mecze-wyniki-zdarzenia%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/04/27/liga-gra-mecze-wyniki-zdarzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PATRYK MAGIER (Podlasie Biała Podlaska): &#8211; Wyjeżdżam za głosem serca</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/04/22/patryk-magier-podlasie-biala-podlaska-wyjezdzam-za-glosem-serca/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/04/22/patryk-magier-podlasie-biala-podlaska-wyjezdzam-za-glosem-serca/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2010 07:04:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podlasie Biała Podlaska]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=16948</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo zaskoczyła mnie informacja, że po czterech latach pobytu w Polsce wracasz do Szwecji. Co jest głównym powodem twojej decyzji? – Przez dwadzieścia dwa lata mieszkałem po drugiej stronie Morza Bałtyckiego. Tam się urodziłem, tam skończyłem ekonomiczne studia, tam mam mnóstwo przyjaciół. I cały czas mnie do nich ciągnęło. Szalę przeważyła jednak poznana półtora roku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img408.imageshack.us/img408/5473/patrykmagier3.jpg" alt="" class="foto"><strong>Bardzo zaskoczyła mnie informacja, że po czterech latach pobytu w Polsce wracasz do Szwecji. Co jest głównym powodem twojej decyzji? </strong></p>
<p>– Przez dwadzieścia dwa lata mieszkałem po drugiej stronie Morza Bałtyckiego. Tam się urodziłem, tam skończyłem ekonomiczne studia, tam mam mnóstwo przyjaciół. I cały czas mnie do nich ciągnęło. Szalę przeważyła jednak poznana półtora roku temu kobieta o imieniu Malin, wspólna podróż ostatniej zimy do Tajlandii i dalej niczego nie muszę już chyba mówić. Wyjeżdżam za głosem serca.</p>
<p><strong>Kiedy powiedziałeś o zamiarze powrotu trenerowi? </strong></p>
<p>– Zaraz po świętach wielkanocnych, choć od pewnego czasu mówiłem mu, że jak znajdę pracę w Szwecji, to do niej wrócę. Wcześniej nie było to możliwe, bo w mojej ojczyźnie był kryzys. Teraz poprawiło się i znalazłem etat w firmie transportowej.</p>
<p><strong>Jak zareagowali koledzy z drużyny? </strong></p>
<p>– Zaakceptowali moją decyzję. Nie zauważyłem, aby ktoś mnie nie rozumiał.</p>
<p><strong>Gdyby nie nasza narodowa tragedia, w sobotę miałbyś okazję pożegnać się z bialskimi kibicami. Jak zareagowałeś na wiadomość o katastrofie samolotu i śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego? </strong></p>
<p>– To było coś strasznego. Moi rodzice są Polakami i, choć jestem obywatelem Szwecji, to mocno identyfikuję się z krajem nad Wisłą i ze zrozumieniem przyjąłem decyzję o odwołaniu meczów. Wprost trudno zrozumieć to, co się stało.<br />
<strong><br />
Z tego, co wiem, to po powrocie do Szwecji nie zamierzasz zawiesić piłkarskich butów na kołku&#8230; </strong></p>
<p>– W żadnym wypadku. Powracam do klubu, z którego przyjechałem do Polski, czyli drugoligowego Jonsered FK, a we wszystkich piłkarskich sprawach pomaga mi mój menadżer Leszek Cicirko. Tak na marginesie, to bardzo chciałbym, aby doszło do konfrontacji między Jonsered a Podlasiem. Uważam, że obecna drużyna z Białej Podlaskiej nie stałaby na straconej pozycji.<br />
<strong><br />
To może jeszcze powrócisz na Podlasie? </strong></p>
<p>– Nie mówię, że nie, ale raczej wyjeżdżam na stałe. Z drugiej strony jednak wiem, że jeżeli mi się w Szwecji nie powiedzie, to mam gdzie wrócić. Po pierwsze – do taty; po drugie – do Podlasia. Tacie bardzo zależy na tym, abym pracował w jego firmie i grał w piłkę w bialskim klubie.<br />
<strong><br />
Proszę o ocenę drużyny Podlasia, zarówno tej sprzed czterech lat, jak i obecnej.</strong> </p>
<p>– Poprzednia była bardzo młoda i znajdowało się w niej wiele piłkarskich talentów. Gdy zobaczyłem, co potrafi Wojtek Jakubiec, to od razu powiedziałem mu, że na bank znalazłby miejsce w jednym z klubów szwedzkiej ekstraklasy. Doskonale prezentował się też Łukasz Lesiuk i wielka szkoda, że obaj nie grają w Podlasiu. Natomiast obecny zespół to mieszanina doświadczenia oraz młodości i czasami dziwiło mnie – dlaczego albo gramy super, albo katastrofę. Zdarzało się, że podczas oglądania zapisu ostatniego meczu niektórzy chowali się ze wstydu pod stół. W sumie dzisiejszy skład jest jednak silniejszy od poprzedniego.<br />
<strong><br />
Dlaczego tak trudno jest wam wygrywać w Białej Podlaskiej?</strong> </p>
<p>– Według mnie problem leży w psychice. Być może niektórzy za bardzo chcą dobrze wypaść przy pełnych trybunach i to im przeszkadza. Bo jeżeli o mnie chodzi, to ja uwielbiam grać przed liczną publicznością.</p>
<p><center><div class="img foto3" style="width:262px;">
	<img src="http://img28.imageshack.us/img28/2874/888a.jpg" alt="Magier, Guzek i trener Banaszuk..." width="262" height="181" />
	<div>Magier, Guzek i trener Banaszuk...</div>
</div></center></p>
<p><strong>Podczas pobytu w Białej Podlaskiej grałeś też, razem z tatą Dariuszem, w drużynie KIKS. Mało tego, w pucharowych rozgrywkach wyeliminowaliście Podlasie. Jak to widziałeś z boiska? </strong></p>
<p>– Gra z tatą zawsze mi sprawiała olbrzymią przyjemność. Oczywiście, nie ma on już takiego jak ja zdrowia, ale – jak mówi Leszek Cicirko – lepiej mądrze stać na boisku, niż głupio biegać. W meczu z Podlasiem zadecydowała taktyka doświadczonego trenera. Do dzisiaj zawodnicy KIKS-a podczas gry w piłkę wspominają tylko ten mecz.</p>
<p><strong>Przyjaciółmi z boiska i poza nim są twój tata oraz Piotr Woźniacki, ojciec Karoliny, obecnie drugiej tenisistki świata. Czy to prawda, że przy okazji majowego pobytu w Warszawie, gdzie zagra w turnieju WTA, przyjedzie na trzecioligowy mecz Podlasia?<br />
</strong><br />
– Odpowiem tak, jak by powiedział mój tato. Otóż Karolina, której mocno kibicuję, przyjedzie specjalnie na mecz Podlasia, a przy okazji wystąpi w warszawskim turnieju. Bo to piłka nożna jest najważniejszą dyscypliną sportową. Nie tenis (śmiech).</p>
<p><strong>Jej brat, a twój imiennik, jest napastnikiem Fram Kopenhaga. Myślałem, że zimą ściągniesz go na Podlasie&#8230; </strong></p>
<p>– Śledząc w internecie jego piłkarskie losy, wyraźnie widać, że jest coraz lepszy. Ostatnio słyszałem, że może wyjedzie do Anglii. Ale gdyby pojawiła się oferta z Podlasia, to będę pierwszy, który postara się go namówić do przyjazdu do Białej Podlaskiej.</p>
<p><strong>Czego życzysz drużynie Podlasia? </strong></p>
<p>– Ustabilizowania formy na wysokim poziomie, nauczenia się wygrywania nie tylko na obcych stadionach i za rok awansu do drugiej ligi. Bo ekipa trenerów Dariusza Banaszuka i Miłosza Storto, który również wykonuje wspaniałą robotę, naprawdę jest przyszłościowa. Do najzdolniejszych w niej piłkarzy zaliczam głównie Michała Sobiczewskiego oraz Damiana Guzka i młodego Arkadiusza Maksymiuka. Ten ostatni jest nie tylko utalentowanym zawodnikiem, ale także, mimo młodego wieku, mądrym człowiekiem. Rokuję mu znakomitą piłkarską przyszłość. Wiele dobrego życzę też trenerowi Robertowi Różańskiemu, który posiada dużą wiedzę szkoleniową i potrzeba mu jedynie zawodników na takim jak on poziomie, by odnieść sukces. A na zakończenie serdecznie dziękuję za wspaniały doping bialskim kibicom, którzy wspierają drużynę nie tylko w Białej Podlaskiej, ale i na wyjeździe.</p>
<p>Źródło: <strong>Słowo Podlasia / Roman Laszuk</strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F04%2F22%2Fpatryk-magier-podlasie-biala-podlaska-wyjezdzam-za-glosem-serca%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/04/22/patryk-magier-podlasie-biala-podlaska-wyjezdzam-za-glosem-serca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MACIEJ NALEPA (Piast Gliwice): &#8211;  Piłkarz jest dobry tylko przez tydzień</title>
		<link>http://lubelskapilka.net/2010/04/21/maciej-nalepa-piast-gliwice-pilkarz-jest-dobry-tylko-przez-tydzien/</link>
		<comments>http://lubelskapilka.net/2010/04/21/maciej-nalepa-piast-gliwice-pilkarz-jest-dobry-tylko-przez-tydzien/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 10:51:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>lss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Twarze lubelskiej piłki]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Ekstraklasa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lubelskapilka.net/?p=16928</guid>
		<description><![CDATA[Maciej Nalepa w barwach Piast Gliwice. (Foto: piast.gliwice.pl) Maciej Nalepa swego czasu był jednym z najlepszych polskich bramkarzy. Grał w Karpatach Lwów, klubie ukraińskiej ekstraklasy, zaliczył dwa występy w reprezentacji Polski, pytały się o niego takie kluby jak Arsenal Londyn… w polskiej Ekstraklasie zadebiutował jednak dopiero w wieku 31 lat. Teraz notuje &#8222;comeback&#8221; i przypomina [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="img foto" style="width:239px;">
	<img src="http://img10.imageshack.us/img10/5223/nalepa9.jpg" alt="Maciej Nalepa w barwach Piast Gliwice. (Foto: piast.gliwice.pl)" width="239" height="150" />
	<div>Maciej Nalepa w barwach Piast Gliwice. (Foto: piast.gliwice.pl)</div>
</div><strong>Maciej Nalepa</strong> swego czasu był jednym z najlepszych polskich bramkarzy. Grał w Karpatach Lwów, klubie ukraińskiej ekstraklasy, zaliczył dwa występy w reprezentacji Polski, pytały się o niego takie kluby jak Arsenal Londyn… w polskiej Ekstraklasie zadebiutował jednak dopiero w wieku 31 lat. Teraz notuje &#8222;comeback&#8221; i przypomina polskim kibicom o swoim istnieniu &#8211; przebił się do podstawowego składu Piasta Gliwice.</p>
<p><strong>- Jest Pan młodszym z braci-bramkarzy, ale to Pan zrobił większą karierę. Ma Pan lepsze predyspozycje, a może zadecydowały kwestie charakterologiczne?</strong></p>
<p>- Zaczynaliśmy z bratem razem, graliśmy w grupie juniorów Stali Rzeszów, później nasze drogi trochę się rozeszły. Ja poszedłem grać do trzecioligowej Resovii, później grałem w drugoligowych klubach, w których zaliczyłem parę dobrych występów&#8230; przez to zostałem zauważony i przeniosłem się do ukraińskiej ekstraklasy. Krótko mówiąc &#8211; miałem szczęście. Brat miał go troszkę mniej.</p>
<p><strong><br />
- Wspomina Pan okres sprzed około dziesięciu lat, gdy dobre występy w Stali Stalowej Wola prawie zaprocentowały przejściem do Legii. Zgłaszała się po Pana również Wisła Kraków&#8230;</strong></p>
<p>- Tak, to był czas, gdy Stal spadła z drugiej do trzeciej ligi, a ja odszedłem z klubu. Pojawiły się wspomniane propozycje z Legii i Wisły, z której przyjechał trener i mnie testował. Natomiast z Wojskowymi temat się urwał ponieważ trenerów Smudę i Kazimierskiego wtedy zwolniono. Wisła jednak zwlekała z odpowiedzią i gdy pojawiła się konkretna oferta ze Lwowa to podpisałem kontrakt. Dopiero po tygodniu jego obowiązywania działacze Wisły skontaktowali się z moim menadżerem i chcieli podpisywać kontrakt&#8230; ale już było za późno (śmiech).</p>
<p><strong> &#8211; Przez te zawirowania w końcu w polskiej Ekstraklasie Pan nie zadebiutował &#8211; ta sztuka udała się dopiero niedawno!</strong><br />
- Tak, wtedy zadebiutowałem w ukraińskiej ekstraklasie, w reprezentacji Polski, ale w najwyższej lidze rozgrywkowej w Polsce już nie (śmiech &#8211; dop. red.). </p>
<p><strong>- Wspomina Pan debiut w reprezentacji Polski jako gracza drużyny ze Lwowa. Ten czas był chyba Pana najpomyślniejszym okresem w karierze piłkarskiej &#8211; zgłaszały się po Pana czołowe europejskie zespoły takie jak Arsenal czy Malaga&#8230;</strong></p>
<p>- Ja na początku miałem trochę obaw związanych z wyjazdem na Wschód, bo na pewno Ukraińcy troszeczkę się od nas różnią, jednak zostały one szybko rozwiane przez życzliwych ludzi &#8211; również trenerów i piłkarzy, którym nie można było nic zarzucić. Zresztą we Lwowie było dużo Polaków i dobrze się tam czułem. A co do ofert z zachodu &#8211; to były bardziej zapytania i zaproszenia na testy, a nie konkrety. Arsenal chciał żebym potrenował przez pewien czas, za co mieli pokryć koszty. Natomiast temat Malagi pojawił się na obozie w Hiszpanii gdzie graliśmy z tym zespołem. Można powiedzieć, że wyszedł mi dobry występ i działacze z Hiszpanii pytali czy nie dałoby się jakoś dogadać, żebym został już w na Półwyspie Iberyjskim. Niestety, mój ówczesny trener postawił za mnie zaporową cenę i rozmowy się skończyły.</p>
<p><strong>- Później wszystko w Pana karierze przycichło. Przyszły nieudane przygody z Ventą Kuldiga, FK Charków. Miał Pan wracać do Polski, ale ani Polonia Bytom ani Wisła, które się po Pana zgłaszały, nie wykazywały odpowiedniej konsekwencji w działaniach. Aż w końcu trafił się Piast&#8230;</strong></p>
<p>- Tak to wyglądało. Teraz, patrząc z perspektywy czasu, wiem, że powinienem był odejśc z Karpat, gdy zgłaszały się po mnie kluby &#8211; nie tylko te poprzednio wymienione. Byłem na fali, grałem w reprezentacji Polski&#8230; może mało grałem, ale przez około roku jeździłem na tą kadrę. Wtedy trzeba było podejmować działania, ale prezes lwowskiego klubu nawet nie chciał o tym słyszeć. Non stop windował ceny, w ogóle nie odpowiadał na oferty albo mówił kategoryczne nie. Później pojawiły się te, rzeczywiście nieudane, przygody z Ventą i Charkowem, gdzie pojawiały się problemy finansowe. W tym pierwszym klubie nawet za mnie nie zapłacono i musiałem wracać, natomiast moja nieudana wyprawa do Charkowa zakończyła się wraz z kryzysem, gdy prezes tego klubu potracił wszystkie swoje firmy i również nie miał pieniędzy. Dostawaliśmy tylko na przeżycie. Byli mi winni pieniędze, ale żeby rozwiązać kontrakt musiałem się zrzec tych zaległych wypłat. Tak wróciłem do Polski, dosyć późno, gdzie wszystkie zespoły były w połowie przygotowań. Natomiast ja przez dwa miesiące praktycznie nie trenowałem i dlatego miałem takie problemy ze znalezieniem klubu. Jeździłem tylko od miejsca do miejsca, gdzie mi odmawiano i dziękowano. Aż w końcu zadzwonił do mnie menedżer Piasta, zaproponował mi przygotowania do zimy i umowę, że jeśli się sobie spodobamy to zostanę na dłużej. Chyba się udało, bo nawet zagrałem dwa mecze w tamtej rundzie (śmiech &#8211; dop. red.).</p>
<p><strong>- Odnoszę wrażenie, że cieszy się Pan, że trafił właśnie do Gliwic &#8211; jest Pan także bardzo lubiany również przez kibiców.</strong></p>
<p>- To miłe słowa, które mnie bardzo cieszą&#8230; ale zawodnik jest &#8222;dobry&#8221; tylko tydzień &#8211; do następnego meczu (śmiech &#8211; dop. red.). Gdy przytrafią się jakieś błędy to kibice reagują trochę inaczej. Ale to fakt, podoba mi się tutaj. Atmosfera jest bardzo dobra i dlatego mam nadzieję, że uda się nam wszystkim; piłkarzom, trenerom, działaczom i kibicom, utrzymać w Gliwicach tą ekstraklasę. Ma tutaj powstać nowy stadion i fajnie byłoby rozgrywać mecze w Ekstraklasie na nowym obiekcie.</p>
<p>Źródło: futbolnews.pl / Rozmawiał <strong>Maciej Smolewski</strong></p>
<p><strong>PS. W sezonie 1999/2000 Maciej Nalepa był  zawodnikiem Hetmana Zamość. </strong></p>
<div id="facebook_like"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Flubelskapilka.net%2F2010%2F04%2F21%2Fmaciej-nalepa-piast-gliwice-pilkarz-jest-dobry-tylko-przez-tydzien%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=false&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=tahoma&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:30px; margin-top: 15px; margin-bottom: 4px;"></iframe></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lubelskapilka.net/2010/04/21/maciej-nalepa-piast-gliwice-pilkarz-jest-dobry-tylko-przez-tydzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
